piątek, 6 stycznia 2023

Jak karnawał to karnawał....


Karnawał, jaki znamy, miał swój początek we Włoszech w drugiej połowie X wieku. Pierwsza wzmianka na ten temat pochodzi z dokumentu doży Wenecji Vitale Faliero z 1094 roku, w którym jest mowa o publicznej rozrywce noszącej nazwę właśnie "Carnevale". Od XIV w. karnawał trwał sześć tygodni, od 26 grudnia do Środy Popielcowej. Jego istotą było zapewnienie anonimowości dzięki zakładanym maskom i kostiumom, co z kolei pozwalało na zatarcie wszelkich podziałów, przynależności do klas społecznych, płci lub religii. Był to czas wyzwolenia, jedyny w którym można było bezkarnie drwić z duchowieństwa, arystokracji czy władzy.

Z tej pięknej tradycji niewiele pozostało. "Maski" zakładamy na co dzień. Jest wrażenie, że i kpiny z innych jakby spowszedniały, szczególnie w internecie czy w mediach. Bywa straszno i smutno. Skoro jednak karnawał trwa, bawmy się. Chwila dobrego samopoczucia niekoniecznie zmieni świat na lepszy, ale próbować można






piątek, 30 grudnia 2022

Przybieżeli pasterze

Ano przybieżeli do mnie kolędnicy w grudniowe popołudnie. Dwa aniołki(?), na oko po dziesięć lat każdy, wglądały na bardzo zmarznięte. W dodatku sięgające do stóp prześcieradła  stwarzały im niemałe problemy z przemieszczaniem się. Diabeł, z prawdziwymi widłami w dłoni i starszy od kolegów, prezentował się też żałośnie, ale przecież nie ocenia się innych po wyglądzie!

Niestety z repertuarem było jeszcze gorzej niż ze strojami. Gdy poprosiłam małych artystów o zaśpiewanie kilku znanych kolęd w całości, nastąpiła konsternacja. I choć z zapałem wspomagałam wokalnie śpiewaków, występ się nie udał. 



Ostatecznie postanowiłam docenić  determinację młodzieży, jednak czekoladę i pomarańcze mali kolędnicy przyjęli bez entuzjazmu. Głupio mi się zrobiło. Widać nie ta koncepcja artystyczna, nie te czasy i nie te oczekiwania.

Generalnie uważam, że w logistykę wkradły się kolędnikom, delikatnie rzecz ujmując, spore niedopatrzenia. Pewnie bym dała ze dwadzieścia złotych za usługę „kolędy na żywca”, gdybym usłyszała choć  jeden utwór w całości, a nie tylko początek!

czwartek, 22 grudnia 2022

Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia!

Wszystkim, którzy odwiedzają mój blog życzę, by magiczna noc Wigilijna przyniosła im spokój i radość. By każda chwila Świąt Bożego Narodzenia iskrzyła dla nich  niepowtarzalnym pięknem, a Nowy Rok obdarował ich pomyślnością i szczęściem.


Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia, niech spełniają się wszystkie Wasze marzenia.

piątek, 18 listopada 2022

Moja biblioteczka


Pytania o domową biblioteczkę bywają dla mnie kłopotliwe.  Są nawet trochę krępujące.  Mój zbiór książek, bowiem,  cechuje przede wszystkim artystyczny bałagan.  Spora ilość książek jest totalnie przemieszana z ogromną ilością płyt. Zaletą tej biblioteczki jest niewątpliwie fakt , że każdy może tam coś dla siebie znaleźć. Wadą, że odszukanie czegoś konkretnego bywa trudne.
Podobnie jest z moim fascynacjami literackimi.  Różnorodność moich upodobań zdumiewa nawet mnie samą. W zasadzie preferuję klasykę. Kocham klimaty francuskiej prozy Balzaca. Wychowałam się na jego” Jaszczurze”. Choć przepadam za Hemingwayem, to jednak Tomasza Manna darzę uwielbieniem. Nie wyobrażam sobie życia bez kryminałów  Agathy Christie, a przecież w kręgu moi zainteresowań są też  Michaił Bułhakow i ukochany Nikos Kazantzakis. Krajewski i Wroński, to z kolei  obowiązkowa lektura wakacyjna.
       

Nie jest mi obojętna żadna książka, która interesująco opisuje podróże, fakty historyczne, czy dzieje świata. Generalnie jestem bardzo ciekawską osobą. Mam wrażenie, że jedynie praca nad własnymi powieściami porządkuje i nieco dyscyplinuje moją nieokiełznaną zabałaganioną wyobraźnię.
Na porządek w mojej domowej biblioteczce raczej nie ma szans.



wtorek, 1 listopada 2022

Trwanie i przemijanie


"Lecz oni ciągle przecież żywi
Nadal wytrwale są wśród nas,
Ich dusze przy nas pozostały,
Tylko ich ciała zabrał czas."



sobota, 22 października 2022

Jesień

Patrzę przez okno mojego salonu na ogródek sąsiada, w którym zagościła na dobre jesień. Właśnie zachodzi słońce, a  jesień jest taka piękna, jak w wierszu Marii Jasnorzewskie j- Pawlikowskiej. Sami popatrzcie:)

"Jesienne niebo słodkie, pełne łaski
spowite w szal kaukaski,
przez drzew bezlistnych rozszczepione pędzle
przeciąga różową frędzlę.
I ku nadziei mej podchodzi z bliska,
słodyczą mnie uściskaj
i na tęsknocie mej opiera dłonie
- pachną ostatnie lewkonie.
Jesienne niebo słodkie, pełne łaski,
zwija swój szal kaukaski
a odrzuciwszy go, staje bez ruchu
z cekinem złotym w uchu...."







sobota, 8 października 2022

Kraków sentymentalnie

Ostatni październikowy weekend spędziłam w Krakowie. Planowałam załatwić kilka ważnych spraw rodzinnych. Wszystko się udało, w dodatku po raz pierwszy od dawna miałam trochę czasu dla siebie. Z rozrzewnieniem wspominam spacer nad Wisłą i kluczenie po starówce. W porze obiadu byłam umówiona z siostrą w restauracji pod  Wawelem i na miejsce spotkania, jak zwykle, dotarłam wcześniej niż ona. Spóźniała się.


- No, co tam mała, wspominasz? - Gdy usłyszałam w końcu za plecami jej głos parsknęłam śmiechem. Nie potrafiłam się powstrzymać. Zawsze mówiła do mnie w taki sposób, bo była starsza. To był jej przywilej, tylko że zdecydowanie czas, kiedy byłam mała, dawno minął.

W Krakowie rozczarował mnie tylko obiad w pełnej turystów restauracji  o wdzięcznej nazwie  „Pod Wawelem”. Miał być tradycyjny domowy rosół, ale z tym przydomkiem skojarzył mi się tylko metalowy garnuszek, w którym go podano. Zupa była kiepska, za to widok na zamek- pyszny.   

Potem spacerowałyśmy po Rynku. Zafundowałam sobie  magiczny dzień pełen niespodzianek. Na Floriańskiej wpadłam na koleżankę z czasów studiów, a potem, przed Bramą Floriańską, spotkałam jeszcze jedną. Aż trudno uwierzyć, że od dawna mieszkam w Zamościu.