wtorek, 22 grudnia 2015

Boże Narodzenie 2015

Dzisiaj, na dwa dni przed Wigilią, życzę wszystkim spokojnych, zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech ten magiczny czas spędzony w gronie najbliższych napełni Wasze serca spokojem i radością.




Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie,
blask świeczek złotem zasnuwa, a z kąta, 

z ust brata płynie kolęda na okarynie:
Lulajże, Jezuniu...
Konstanty Ildefons Gałczyński

sobota, 19 grudnia 2015

Co się stało ze Św. Mikołajem

Przeraża mnie Święty Mikołaj, a raczej współczesne stylizacje jego wizerunku. Wygląd i strój tego szacownego świętego, kojarzonego z prezentami i mikołajkami poprzedzającymi Boże Narodzenie, zmienił się w ciągu ostatnich lat nie do poznania. Św. Mikołaj częściej przypomina teraz radosnego krasnala, który podróżuje motocyklem, niż dostojnego starca, biskupa wspomaganego przez urocze renifery. Szkoda, bo wątpię, by to była korzystna zamiana. W dodatku mam wrażenie, że promowana jest obecnie postać rodem wprost z hipermarketów, a komercjalizowanie, i nie tylko Św. Mikołaja, nie budzi mojego zachwytu.

Choć podobno nie jest aż tak źle, a znanego mi z dzieciństwa Św. Mikołaja zastąpił po prostu amerykański  Santa Claus, nurtuje mnie pytanie po co?

Oczywiście wierzę, że podczas Świąt w polskich domach zwycięży tradycja. Będzie uroczyście, rodzinnie, a wśród kolorowych gadżetów nie zabraknie przedmiotów inspirowanych rodzimą kulturą. Na wszelki wypadek, zainteresowanym tematem, przypominam postać, którą hołubię w pamięci.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Jesienne rozmowy o książkach

To spotkanie było planowane od dawna. W Książnicy Zamojskiej rozmawiałam o moich książkach ze słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Znaleźliśmy wspólny język bez trudu. Szczególnie ekscytująca była dyskusja na temat ostatniej powieści, „Wieczność bez ciebie”, której akcja rozgrywa się na Roztoczu, jednak nie obyło się bez przepytania mnie z tematu Grecja. Okazało się, że moi rozmówcy odwiedzają często ojczyznę Homera, że i ich fascynuje ta historyczna kraina.


Wszyscy zebrani byli szczerze wzruszenia, gdy wspominałam Marka Grechutę. Ot, taki sentymentalny zamojski temat.



niedziela, 15 listopada 2015

Mój ulubiony Grabiec

Skoro już wiecie, że kocham teatr, przedstawię wam mojego ulubionego Grabca z Balladyny Juliusza Słowackiego. Tak wygląda w inscenizacji teatru M.I.S.T. , z którym niekiedy współpracuję. 





Swój teatr i spektakl "Goplana i Grabiec, czyli miłość niemożliwa" najlepiej charakteryzuje w cytowanych tutaj wypowiedziach jego reżyser, Stanisław Michno. Nie ujęłabym tego lepiej.

„To nie jest teatr inscenizacji ani dekoracji, ale teatr życia wewnętrznego. Najcenniejsza dla nas jest możliwość pokazania pewnych etapów życia bohaterów i skłonienia publiczności, aby przeżywała to razem z nami.”

 „To nie jest ani realizm, ani naturalizm, ani psychologizm. Staramy się grać prosto. Tematyka naszych spektakli też nie jest skomplikowana. Wydaje mi się, że publiczność naprawdę nas rozumie.”


„Tak zdarzyło się z Grabcem - królem dzwonkowym i światem fantastycznym wg Balladyny Juliusza Słowackiego. Dostrzegliśmy tam wdzięczny materiał na osobny spektakl. Tragikomiczne sceny niemożliwej miłości rozgrywające się pomiędzy wodną nimfą a wiejskim pijaczkiem, próba wykreowania Grabca na króla goplańskiej krainy i bezwzględne rządy 'króla dzwonkowego' - stały się osią tego trwającego godzinę przedstawienia”.

niedziela, 18 października 2015

"ŻABKA"

Od pewnego czasu prześladuje mnie wizerunek żabki. Odkąd nadałam mojej sztuce nieopatrznie taki tytuł, mam za swoje! Przy byle okazji dostaję żabkę. Są różne- pluszowe, porcelanowe, duże i małe. Dowcipni znajomi wklejają mi je na facebooku. Nawet mąż kupił mi ostatnio dla żartu płyn do mycia naczyń marki Frosch, z wizerunkiem żaby. 

Tymczasem ja się panicznie boję wszystkich płazów, nawet całkiem małych, a tytuł Żabka, to jedynie skojarzenie z nazwiskiem głównego bohatera mojej sztuki, Maksa Żabczyńskiego. Zafundowałam sobie nieopatrznie mały żabi horror.

Pewnie powinnam nadmienić, że moja komedia kryminalna „Żabka”, sprawczyni tego zamieszania, wraca na deski teatralne. Zapraszam do Krakowa na spektakle do Centrum Sztuki Współczesnej Solvay.



środa, 14 października 2015

Kraków sentymentalnie

Ostatni wrześniowy weekend spędziłam w Krakowie. Planowałam załatwić kilka ważnych spraw rodzinnych. Wszystko się udało, w dodatku po raz pierwszy od dawna miałam trochę czasu dla siebie. Z rozrzewnieniem wspominam spacer nad Wisłą i kluczenie po starówce. W porze obiadu byłam umówiona z siostrą w restauracji pod  Wawelem i na miejsce spotkania, jak zwykle, dotarłam wcześniej niż ona. Spóźniała się.


- No, co tam mała, wspominasz? - Gdy usłyszałam w końcu za plecami jej głos parsknęłam śmiechem. Nie potrafiłam się powstrzymać. Zawsze mówiła do mnie w taki sposób, bo była starsza. To był jej przywilej, tylko że zdecydowanie czas, kiedy byłam mała, dawno minął.

W Krakowie rozczarował mnie tylko obiad w pełnej turystów restauracji  o wdzięcznej nazwie  „Pod Wawelem”. Miał być tradycyjny domowy rosół, ale z tym przydomkiem skojarzył mi się tylko metalowy garnuszek, w którym go podano. Zupa była kiepska, za to widok na zamek- pyszny.   

Potem spacerowałyśmy po rynku. Zafundowałam sobie  magiczny dzień pełen niespodzianek. Na Floriańskiej wpadłam na koleżankę z czasów studiów, a potem, przed Bramą Floriańską, spotkałam jeszcze jedną. Aż trudno uwierzyć, że od dawna mieszkam w Zamościu.

piątek, 11 września 2015

Wieczność bez ciebie-wywiad dla radia KRZ

Jest kolejna książka i jest kolejny wywiad. Akcję powieści Wieczność bez ciebie, romantyczną historię burzliwej miłości hrabiego do pięknej prawniczki o pospolitym nazwisku  Guzik, umiejscowiłam w scenerii zamojskiej Starówki. Rozmawiamy zatem z  redaktorem Łukaszem Kotem o Zamościu. Perła polskiego renesansu to wdzięczny temat do rozmowy. Książka jest już na rynku od jakiegoś czasu, a że miasto  przyciąga jak magnes wielbicieli polskiej historii, fascynuje i nie pozwala o sobie zapomnieć, powieść, która nawiązuje do jego dziejów, zyskała sobie sympatyków.

Co zaskakuje, niektórym turystom służy ponoć za przewodnik. Miły fakt i trochę nawet onieśmiela, bo nie  jestem przecież historykiem. 

Właśnie o gromadzeniu materiałów i o pracy nad ostatecznym kształtem ostatniej powieści rozmawiamy na antenie radiowej KRZ.

Wywiad na temat książki Wieczności bez ciebie powstał kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz udało mi się go opublikować.


UWAGA! By odtworzyć wywiad, trzeba kliknąć dwukrotnie. Najpierw w strzałkę by uruchomić wtyczkę, a potem w strzałkę startera ikonki. (:(:(: Niestety tak się wgrało(:(:(:

                                                 



                                                                   
                                                                             

niedziela, 6 września 2015

Mimozami jesień się zaczyna

W ubiegłym roku jesienią zwiedzałam pałacyk Zamoyskich w Kozłówce. Była piękna słoneczna pogoda.

Dzisiaj pada deszcz. Wrzesień zaczął się mglistymi porankami, szeleszczącymi pod nogami pożółkłymi liśćmi i mimozami też. Mnie nastraja romantycznie i ta dżdżysta, i ta słoneczna jesień pełna kolorowych liści. Siedzę przy oknie i obserwuję zapłakany świat po drugiej stronie szyby. Taki mniejszy kawałek świata, właściwie, to całkiem mały, bo widoczny z mojego salonu prawie pusty przystanek autobusowy. Nad metalowym daszkiem pochyliła się obsypana owocami jarzębina. Pod zdewastowaną ławką siedzi mały psiak. Prozaiczny osiedlowy widoczek, zapewne słaba inspiracja dla poety, ale mnie się podoba. Zaplanowałam wczoraj prace nad kolejnym tekstem. Spokojny deszczowy poranek to chyba dobry moment na uwolnienie wyobraźnie, ale mi się nie uwalnia. Wodzę palcem po szybie za kroplą deszczu i plączą mi się po głowie piękne cudze teksty: „O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny….” Początek jesieni  przypomina mi o powrocie do aktywności zawodowej. Czekają na mnie nowe wyzwania: kolejny rok szkolny, kolejny sezon teatralny, kolejne książki. O kurcze, muszę się zmobilizować! Tworzenie to ciągły proces przechodzenia od lenistwa do stanu niczym nie uzasadnionej euforii.

Najwyraźniej utknęłam na pierwszym etapie.




wtorek, 30 czerwca 2015

Wakacje w cieniu greckiej tragedii


Niepokoi mnie sytuacja Grecji i moich greckich przyjaciół. Przywołuję wspomnienia najpiękniejszych chwil w życiu, które spędziłam właśnie w ojczyźnie Homera. Nie bronię nieprzejednanej postawy greckich polityków wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, niezrozumiałej dla większości Europejczyków, a w moim przekonaniu spowodowanej rozpaczliwą próbą odbicia się od finansowego dna i naprawienia błędów politycznych poprzednich rządów. Nie wiem, czy premier Tsipras postępuje słusznie, ale nie oszukujmy się, Unia Europejska ma swój udział w tej tragedii.
A sami Helleni? Mało pragmatyczni, z natury życzliwi całemu światu po raz kolejny w swojej historii odrabiają przykrą lekcję z ekonomii. Aż trudno uwierzyć, że ze swoimi utopijnymi poglądami przetrwali dotąd w gigantycznie skomercjalizowanym świecie i wciąż cieszą się powszechną sympatią. Tę, zawdzięczają chyba zrównoważeniu narodowych wad ujmującymi zaletami. Współczesny Grek, to wprawdzie człowiek mało pragmatyczny, ale hojny, niepoprawny wizjoner, trochę niefrasobliwy, ale bardzo sympatyczny.

Niestety znane jest też powiedzenie, że serce Grecji „bije po lewej stronie”, a ta z pozoru niedorzeczna metafora obrazuje wrodzoną skłonność Hellenów do politycznego lewicowania.

No i stało się. Komunistyczny premier postawił wszystko na jedną kartę. Pchnął swoją ojczyznę na skraj bankructwa. Efekt jest piorunujący, cała Europa wstrzymuje oddech. 

Jak to mawiał słynny Aleksy Zorba?

„ Jaka piękna katastrofa……!”

Grecy są przerażeni, ale uśmiechają się przez łzy. To bardzo pogodny naród. Wierzą, że mimo wszystko będzie dobrze. Ja też wierzę. Trzymam kciuki za moich bałkańskich przyjaciół, ale skoro mamy lato i wakacje, reszta przemyśleń, o wszystkim, musi poczekać do jesieni.





sobota, 20 czerwca 2015

Zapachniało latem

Najpierw zakwitły kasztany. Ten fakt jedynie maturzystów zachęcił do przesiadywania nad książkami. W mojej klasie wiolonczeli popsuła się dyscyplina, a teraz jest jeszcze gorzej, bo zapachniało wakacjami. Coraz trudniej nakłonić młodych artystów do mozolnych ćwiczeń. Nawet ja myślami wybiegam daleko poza mury szkoły.
     -Mamy ważny koncert. Trzeba się jeszcze trochę postarać- mówi z powagą mój siedmioletni uczeń.
Przytakuję głową. Mądre dziecko, myślę sobie. Swoją drogą, to ja powinnam mobilizować malca, a nie on mnie. Prostuję się na krześle za biurkiem i zaczynam z uwagą śledzić jak smyczek Hubisia wędruje przed moim nosem w lewo i w prawo. 
Przez uchylone drzwi zagląda do klasy jedna z moich licealistek.
     - Podziwiam panią. Straszny upał, a wy tu z takim uporem trenujecie.
Uśmiecham się i mruczę pod nosem.
      - Z uporem, o tak, z uporem.
Moje spojrzenie mimo woli biegnie w kierunku terenów zielonych z oknem.
     - A czuje pani, jak sianem zapachniało?- Kusi nastolatka.
     - Patrycja, co to za teksty? Zmykaj stąd- wypycham ją za drzwi.

Czuję to siano. Do końca roku szkolnego zostało jeszcze tylko kilka dni. 

piątek, 15 maja 2015

Wyniki konkursu na najładniejsze zdjęcie wykonane telefonem podczas spotkania w Matrasie- GRATULUJĘ zwyciężczyni!

W konkursie na najładniejsze zdjęcie wykonane telefonem podczas mojego spotkania autorskiego  w księgarni sieci Matras najwięcej głosów przyznano fotografii wykonanej przez Agnieszkę Bekier. Zdjęcie jest w koncepcji bardzo klasyczne i dlatego, choć mnie się też podobało, nie spodziewałam się takiego werdyktu. Generalnie zdjęcia z dziećmi w roli głównej były bezkonkurencyjne  i  zdobyły szturmem sympatię internautów. Niestety większość  selfie, które do mnie przysłano, nie nadawało się do publikacji. Były fatalnej jakości. Kilka fotografii przysłano już po wyznaczonym terminie, jednak wszystkie będą dla mnie przemiłą pamiątką, dlatego ich twórcom serdecznie dziękuję za udział w zabawie. Jak już wspominałam na swojej stronie autorskiej, zgodnie z życzeniami autorów fotografii, najciekawsze spośród przesłanych mi zdjęć będą stopniowo publikowane.



Dwa kolejne miejsca w moim konkursie to zdjęcia: Małgosi, Dominiki i Huberta Pikuzińskich, oraz uroczej rodzinki Państwa Słupskich. Pani Małgorzata Słupska z dziećmi. Choć nie są to zdjęcia nagrodzone, ich twórcom również serdecznie  gratuluję.




Szczegóły mojego spotkania autorskiego z 26.04 2015 w linku do strony portalu informacyjnego ZamoscOnline


piątek, 1 maja 2015

Moja biblioteczka


Pytania o domową biblioteczkę bywają dla mnie kłopotliwe.  Są nawet trochę krępujące.  Mój zbiór książek, bowiem,  cechuje przede wszystkim artystyczny bałagan.  Spora ilość książek jest totalnie przemieszana z ogromną ilością płyt. Zaletą tej biblioteczki jest niewątpliwie fakt , że każdy może tam coś dla siebie znaleźć. Wadą, że odszukanie czegoś konkretnego bywa trudne.
Podobnie jest z moim fascynacjami literackimi.  Różnorodność moich upodobań zdumiewa czasem mnie samą. W zasadzie preferuję klasykę. Kocham klimaty francuskiej prozy Balzaca. Wychowałam się na jego” Jaszczurze”. Choć przepadam za Hemingwayem, to jednak Tomasza Manna darzę uwielbieniem. Nie wyobrażam sobie życia bez kryminałów  Agathy Christie, a przecież w kręgu moi zainteresowań są też  Michaił Bułhakow i ukochany Nikos Kazantzakis. Krajewski i Wroński, to z kolei  obowiązkowa lektura wakacyjna.
       

Nie jest mi obojętna żadna książka, która interesująco opisuje podróże, fakty historyczne, czy dzieje świata. Generalnie jestem bardzo ciekawską osobą. Mam wrażenie, że jedynie praca nad własnymi powieściami porządkuje i nieco dyscyplinuje moją nieokiełznaną zabałaganioną wyobraźnię.
Na porządek w mojej domowej biblioteczce raczej nie ma szans.



piątek, 24 kwietnia 2015

Spotkajmy się w MATRASIE-Zapraszam!

26 kwietnia o godz. 16.00 w Galerii Twierdza przy ulicy Przemysłowej 10 w Zamościu odbędzie się spotkanie autorskie zorganizowane dla mnie przez sieć księgarni Matras.

 Spotkam się z czytelnikami w niedzielne popołudnie. Nie obędzie się oczywiście bez akcentów artystycznych. Jak przystało na zawodowego muzyka obiecuję publiczności liczne niespodzianki. Będą prezentacje muzyczne, aktorskie, a nawet taniec Zorby. 26 kwietnia będziemy mieli możliwość porozmawiać o moich  powieściach, ale również o moich podróżach, miłości do Grecji i pracy w zespole Marka Grechuty.

 Dodatkową atrakcją tego popołudnia  będzie konkurs dla uczestników imprezy, przy czym zdobycie książki z dedykacją nie będzie zbyt trudne. Wystarczy po zakończeniu spotkania wykonać wspólnie ze mną  udane selfie, czyli zdjęcie z ręki, a potem przesłać go do mnie pocztą internetową. Najbardziej udane zdjęcia wykonane telefonem opublikuję na swoim facebooku. Do 15 maja internauci kliknięciami polubień wybiorą w ich odczuciu najładniejsze spośród nich i tym samym wytypują zwycięzcę książki z autografem i dedykacją. Do wyboru będą: Tajemnice greckiej Madonny, Monachos, lub Wieczność bez ciebie.

 Mój adres e-mailowy  jest dostępny na jej stronie internetowej www.gałczyńska-szurek.pl. Ogłoszenie wyników ukaże się w internecie. Kontakt z uczestnikami zabawy drogą e-mailową. Powodzenia Kochani!

 Podczas tego spotkania oczywiście będzie można na stoisku Matras nabyć moje  książki i otrzymać na miejscu autograf.

 ZAPRASZAM!


piątek, 3 kwietnia 2015

Wielkanocne rozterki

Święta Wielkanocne nie są dla mnie tak urokliwe, jak Boże Narodzenie. W dodatku właśnie wtedy, na przekór symbolice Wielkiej Nocy, często dopada mnie uczucie smutku i ogarnia refleksyjny nastrój. Z jednej strony kolorowe pisanki, zajączki wielkanocne i baranki, z drugiej  poważne przemyślenia o życiu, cierpieniu i przemijaniu.
Na kolor swoich wielkanocnych kompozycji wybrałam odcienie głębokiego fioletu. Ta barwa wydaje mi się odpowiednia  dla podkreślenia nastroju niezwykle majestatycznych Świąt. 

        A, do kolorowych pisanek, dodałam ulubione tulipany, też fioletowe. Mam wrażenie, że  wydają się trochę dziwaczne w tym nietypowym kolorze, ale w końcu to moje ulubione wiosenne kwiaty...


Życzę wszystkim zdrowych spokojnych Świąt Wielkanocnych w gronie bliskich i w przeciwieństwie do mnie, samych radosnych przemyśleń. 


niedziela, 22 marca 2015

Wiosno, ach to ty?

Przyszła wiosna i zakwitły  tulipany. Moje imieniny kojarzą mi się zawsze z początkiem wiosny i z tulipanami. Teraz są różne: od białych, aż po czarne. Zupełnie nie rozumiem, po co ktoś wyhodował czarne kwiaty. Natura nie czyni takich ponurych anomalii. Przynajmniej ja o tym nic nie wiem.  Moje ulubione tulipany są pospolite w kolorze - żółte i różowe.
Swoje imieninowe bukiety uwielbiam, bo kojarzą mi się od lat z końcem zimy, z wiosną i z nadchodzącym latem. Z drugiej strony, choć kocham ciepło i w ponure grudniowe wieczory niekiedy tęsknię do wysokich temperatur i do Grecji, to właśnie z powodu braku śniegu i mrozu nie zamieszkałam na greckim Peloponezie. Okazuje się, że klimat umiarkowany ma swoje zalety. Choćby tę, że w przełomie zimowo - wiosennym czuje się  jakąś magię.
Tak było dotąd, ale od pewnego czasu wszystko jest kompletnie pokręcone. Zimy i śniegu nie ma też w Polsce. Czar prysnął.

Ogólnie muszę przyznać, że akurat dzisiaj czuję się zdezorientowana. Mamy dwudziesty pierwszy marca i raptem prószy spóźniony śnieg. Patrzę z niesmakiem przez okno jak brak zimy przeradza się w brak wiosny i zastanawiam się, jakie będzie lato?


poniedziałek, 9 marca 2015

Wyjątkowy wieczór w krakowskim teatrze



To było 20. 02. 2015 roku o godz. 19.00. W sali widowiskowej Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie odbyła się premiera mojej komedii kryminalnej „Żabka”. Zabawne, bo pamiętam Solvay, gdy był po prostu fabryką. Urodziłam się w pobliżu. Jako mała dziewczynka bawiłam się z dzieciakami z podwórka w podchody, w pobliskim lasku. Nic wtedy nie zapowiadało, że Solvay stanie się centrum sztuki, ani, tym bardziej, że ja będę autorką sztuk teatralnych. Historia zatoczyła krąg i w taki oto przedziwny sposób wróciłam do swoich korzeni. Śmiałam się tego wieczora do łez, a moje wzruszenie miało złożone przyczyny.

Muszę przyznać, że było ciekawie. Reżyser Stanisław Michno i aktorzy: Jakub Kosiniak, Marek Wolny, Wojtek Michno i Zina Zagner, stworzyli bardzo zabawne przedstawienie. Publiczność się zaśmiewała. Ja sama ochrypłam ze śmiechu.  


Czego mi brakowało do szczęścia? Mojej mamy. Nie mogła przyjechać na spektakl.  



piątek, 27 lutego 2015

Magiczny wieczór w Warszawie

Na to spotkanie jechałam pełna obaw. Bo nie dość, że stolica, to jeszcze spotkanie z Zamościanami i  wielbicielami Perły Renesansu.  Każdy na widowni wiedział o Zamościu i Roztoczu prawie wszystko. To mogła być trudna konfrontacja mojej skromnej wiedzy o tym mieście z jego pasjonatami. Tymczasem od razu po wejściu do sali konferencyjnej warszawskiego PTTK urzekła mnie atmosfera tego klimatycznego miejsca. W dodatku piękna zabytkowa sala była pełna gości.  Poczułam, że jestem oczekiwana, a atmosfera spotkania z członkami Warszawskiego Koła Zamościan, założonego 55 lat temu przez senatora i ostatniego ordynata Jana Zamoyskiego, na długo pozostanie w mojej pamięci.  Poruszyła mnie gościnność i serdeczność gospodarzy. Otrzymałam nawet prezenty: album „Kształty pamięci” z dedykacją  wielkiego rzeźbiarza Mariana Koniecznego, oraz, również z dedykacją dla mnie, urocze wspomnienia „Mój Zamość”, autorstwa Aldony Dragan –Kaweckiej. Gospodarze byli mili i serdeczni, a widownia bardzo zainteresowana występem. Kiedy na ekranie pojawiły się zdjęcia Zamojszczyzny z początków XX wieku, w niejednym oku zabłysła łza.








czwartek, 22 stycznia 2015

Wieczność według Gałczyńskiej-Szurek- recenzja Anny Rychter


Wieczność bez ciebie to trzecia książka w dorobku literackim Bożeny Gałczyńskiej-Szurek i podobnie jak dwie poprzednie: Tajemnice greckiej Madonny (2010) i Monachos (2013) jest powieścią sensacyjno-obyczajową, w której główną rolę gra agentka Interpolu, piękna Klara Kanellopoulu z pochodzenia Polka, z wyboru żona przystojnego greckiego marynarza Jorgosa.
Młoda policjantka przyjeżdża na wakacje do Zamościa – idealnego miasta lat dzieciństwa, zaproszona wraz z mężem na ślub i wesele arystokraty Adama Sokolskiego ze śliczną adwokat Kamilą Guzik. Choć wizyta jest prywatna, Klarze nie udaje się w czasie urlopu uniknąć służbowego zaangażowania: w tajemniczych okolicznościach, w zamojskim hotelu ginie jeden z zacnych gości - hrabia Rudolf Sokolski. Jego śmierć pociąga za sobą cały szereg niespodziewanych wydarzeń, aż do zniknięcia w przeddzień ślubu samej niedoszłej panny młodej. Śledztwo w tej trudnej sprawie przejmuje twardo stąpający po ziemi komisarz lokalnej dochodzeniówki Paweł Kaliski, rówieśnik Klary, sceptycznie nastawiony do jej zawodowych kompetencji psychologa policyjnego.
Przedstawiona na kartach książki historia kryminalna, morderstwa, zdrady, powiązania bohaterów ze światem przestępczym, miłość i nienawiść, przez wieki nierozerwalnie ze sobą splecione, czynią z miasta idealnego miasto realne, sankcjonując prawidłowość dziejową: tak często jak w pospolitych rodach spotykamy ludzi szlachetnych, o wielkim sercu, tak samo wśród szlachetnie urodzonych trafia się nieudacznik, birbant i hulaka, który tragicznie determinuje losy związanych z nim osób.
Na tle współczesnego mezaliansu, jakim jest mariaż wysoko urodzonego panicza Sokolskiego z młodą prawniczką „znikąd”, w dodatku o pospolitym nazwisku „Guzik”, wędrujemy po malowniczych uliczkach zamojskiego Starego Miasta, zaglądamy w okna stylowych kamienic, ocieramy się o zjawy z przeszłości, chłonąc dzięki Autorce historię tych magicznych miejsc, opisanych wspaniałym, pełnym literackiej ekspresji językiem.
Wartka akcja, okraszona wdzięcznym humorem sprawia, że mimo kryminalnego ciężaru opisywanych wydarzeń, Wieczność bez ciebie czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem, a skomplikowane losy bohaterów, nakreślone lekkim, kobiecym piórem Autorki nadają jej najnowszej powieści emocjonalny, obyczajowy ton.
Bożena Gałczyńska-Szurek jest na wskroś artystyczną duszą: jej muzyczny talent, zauroczenie Grecją i sentyment do Zamościa, w połączeniu z pisarską pasją dają nam ciekawą lekturę na długie wieczory nadchodzącej jesieni.

Historyk Anna Rychter.
Kwartalnik Kulturalny ZKK nr 4(121) 2014 


sobota, 3 stycznia 2015

Dla mnie rok 2014 był wyjątkowo udany

Początek nowego roku prowokuje do podsumowań i przemyśleń o roku minionym. Dla mnie rok 2014 był wyjątkowo udany. Wydałam kolejną książkę i jestem w trakcie pisania następnej. Napisałam też sztukę, której próby zaczęły się w Centrum Sztuki Współczesnej w Krakowie już w listopadzie. Teraz czekam na premierę i chciałabym, żeby rok 2015 był przynajmniej tak samo dobry, jak poprzedni. To mnie dobrze nastraja. Nic dziwnego, że trochę się irytuję, kiedy sąsiedzi w windzie narzekają. Taka winda, to istna szkoła życia. Sąsiadce z dziewiątego nie podoba się, że w zimie jest zimno. Sąsiad wsiada na szóstym wkurzony, bo ekipa remontowa jeszcze nie pomalowała korytarzy. Mnie to nie przeszkadza, ale cieszyć się nie wypada. Na szczęście na drugim piętrze wsiada do windy o dwóch kulach niepełnosprawna staruszka, Pani Ewa.  Od razu na progu mówi, że jest pięknie, bo spadł śnieg i że jak w końcu pomalują  korytarze, to w bloku będzie pięknie. Na parterze  padamy sobie ze starszą panią w objęcia i na oczach zdegustowanych naszym dobrym nastojem sąsiadów składamy życzenia radości  i szczęścia w Nowym Roku. Jasne, że się dziwią, przecież cieszyć się nie ma czym!?