niedziela, 24 lutego 2019

Nierealne marzenia


Choć ostatnio przeważnie pada nie śnieg, a deszcz, trudno uwierzyć, że to już koniec zimy. Jest ciepło, a ma być jeszcze cieplej. Nic dziwnego, że zaczynam marzyć o wakacjach. Trochę za wcześnie? Z pewnością tak, jednak ostatnie lata były dla mnie stresujące i bardzo pracowite. Zapomniałam jak wygląda beztroska i bezczynność. Snuję więc nierealne marzenia na ten temat. Na przekór zimie oglądam fotografie letnich podróży, jednak to, co wiedzę, rozczarowuje.
Dwie spalone słońcem figurki przemierzają bezdroża Grecji. Ze zdjęć wynika, że są w ciągłym ruchu. Wprost z gór pędzą nad morze. Gdy docierają do wybrzeża spieszą się, by zwiedzić okolicę i poznać nowych ludzi. O jakiej beztrosce marzę skoro, jak widać, wiecznie gdzieś gnam? Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu nawet podczas urlopu. Utrzymanie mnie przez godzinę na plaży graniczy z cudem.
Po przeglądzie wakacyjnych fotek dochodzę do wniosku, że koniec lutego wcale nie jest taki zły. Owinęłam się kocykiem, popijam kawę z rumem i patrzę w okno. Właśnie znowu zaczyna padać śnieg. Fajnie tak, w zimowy weekend, nic nie robić i czekać na lato. Oj! Będzie się działo.....




czwartek, 14 lutego 2019

Walentynkowe przemyślenia


Miłość sama w sobie jest niekończącym się świętowaniem, dlatego logiczne wydaje się pytanie o sens istnienia Walentynek ‒ święta zakochanych. Ja osobiście jestem ZA, a marudzenie na ten temat pozostawiam pragmatykom, nota bene przestrzegającym, że nie można być w tym samym momencie rozsądnym i zakochanym.

Choć przyznaję, że nie można, jako Walentynka, urodzona 14 lutego, mimo wszystko popieram z pełnym przekonaniem świętowanie wspomnianego stanu emocjonalnego. Przecież wielu kwestii w życiu nie da się pogodzić. Jest pytanie, czy koniecznie trzeba?

„Miłość jest pierwszą wśród nieśmiertelnych rzeczy”

Dante Alighieri