piątek, 11 września 2015

Wieczność bez ciebie-wywiad dla radia KRZ

Jest kolejna książka i jest kolejny wywiad. Akcję powieści Wieczność bez ciebie, romantyczną historię burzliwej miłości hrabiego do pięknej prawniczki o pospolitym nazwisku  Guzik, umiejscowiłam w scenerii zamojskiej Starówki. Rozmawiamy zatem z  redaktorem Łukaszem Kotem o Zamościu. Perła polskiego renesansu to wdzięczny temat do rozmowy. Książka jest już na rynku od jakiegoś czasu, a że miasto  przyciąga jak magnes wielbicieli polskiej historii, fascynuje i nie pozwala o sobie zapomnieć, powieść, która nawiązuje do jego dziejów, zyskała sobie sympatyków.

Co zaskakuje, niektórym turystom służy ponoć za przewodnik. Miły fakt i trochę nawet onieśmiela, bo nie  jestem przecież historykiem. 

Właśnie o gromadzeniu materiałów i o pracy nad ostatecznym kształtem ostatniej powieści rozmawiamy na antenie radiowej KRZ.

Wywiad na temat książki Wieczności bez ciebie powstał kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz udało mi się go opublikować.


UWAGA! By odtworzyć wywiad, trzeba kliknąć dwukrotnie. Najpierw w strzałkę by uruchomić wtyczkę, a potem w strzałkę startera ikonki. (:(:(: Niestety tak się wgrało(:(:(:

                                                 



                                                                   
                                                                             

niedziela, 6 września 2015

Mimozami jesień się zaczyna

W ubiegłym roku jesienią zwiedzałam pałacyk Zamoyskich w Kozłówce. Była piękna słoneczna pogoda.

Dzisiaj pada deszcz. Wrzesień zaczął się mglistymi porankami, szeleszczącymi pod nogami pożółkłymi liśćmi i mimozami też. Mnie nastraja romantycznie i ta dżdżysta, i ta słoneczna jesień pełna kolorowych liści. Siedzę przy oknie i obserwuję zapłakany świat po drugiej stronie szyby. Taki mniejszy kawałek świata, właściwie, to całkiem mały, bo widoczny z mojego salonu prawie pusty przystanek autobusowy. Nad metalowym daszkiem pochyliła się obsypana owocami jarzębina. Pod zdewastowaną ławką siedzi mały psiak. Prozaiczny osiedlowy widoczek, zapewne słaba inspiracja dla poety, ale mnie się podoba. Zaplanowałam wczoraj prace nad kolejnym tekstem. Spokojny deszczowy poranek to chyba dobry moment na uwolnienie wyobraźnie, ale mi się nie uwalnia. Wodzę palcem po szybie za kroplą deszczu i plączą mi się po głowie piękne cudze teksty: „O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny….” Początek jesieni  przypomina mi o powrocie do aktywności zawodowej. Czekają na mnie nowe wyzwania: kolejny rok szkolny, kolejny sezon teatralny, kolejne książki. O kurcze, muszę się zmobilizować! Tworzenie to ciągły proces przechodzenia od lenistwa do stanu niczym nie uzasadnionej euforii.

Najwyraźniej utknęłam na pierwszym etapie.