sobota, 24 września 2022

A propos jesieni

Niedawno marudziłam, że pory roku się zacierają, że lato trwa i trwa. Dzisiaj od rana pada. Nie wiem, jak jest gdzie indziej, ale na Zamojszczyźnie leje jak z cebra. Znowu jest powód, by ponarzekać:) Niedawno okazywaliśmy niezadowolenie z powodu nieustających upałów, dzisiaj wzdychamy ciężko spoglądając w niebo.- Co za pogoda?!- denerwujemy się. 
Jedno, co w Polsce jest pewne i niezmienne, to marudzenie. Jesteśmy mistrzami w wynajdowaniu sobie powodów do niezadowolenia, choć podobno w rankingach europejskich uchodzimy za jeden z narodów najbardziej zadowolonych z życia? Sprzeczność? Dlaczego? Może tylko kolejny dowód na to, że pozory mylą?




A, na Zamojszczyźnie, najpiękniejsza są zamglone wrześniowe poranki. To, a propos  jesieni.

sobota, 3 września 2022

Weekend w Zwierzyńcu Marysieńki Sobieskiej

Jest piękna jesienna pogoda. Wybraliśmy się z mężem na wypad do Zwierzyńca. Zastaliśmy zabójczo romantyczne klimaty jednej z moich powieści. Podziwialiśmy zwierzynieckie lasy i kościółek na wodzie, który powstał w miejscu teatru na wodzie królowej Marysieńki  Sobieskiej. Tutaj rozegrał się najpiękniejszy romans epoki baroku, Marii Kazimiery d'Arquien - Zamoyskiej  i Króla Jana III Sobieskiego. Tu spotykali się też bohaterowie mojej książki "Wieczność bez ciebie". Tutaj, wreszcie, często spędzamy z mężem weekendy. Kto jeszcze nie odwiedził Zwierzyńca, zawsze może to zmienić. 








sobota, 18 czerwca 2022

Ja i zamojski park


Lubię spędzać czas w samotności na łonie natury. Jednak włóczenie się  po Roztoczu, a tym bardziej po Zamościu, w poszukiwaniu miejsc nie obleganych przez ludzi jest coraz trudniejsze. Promowany na różne sposoby hetmański gród udało się chyba spopularyzować, bo jego mieszkańcy, szczególnie latem, zupełnie stracili spokój. Ani wczesny ranek, ani tym bardziej późny wieczór nie są już dobrą porą by umknąć przed tłumami turystów. To cieszy, ale też trochę irytuje. Przyjezdni po trzech dniach zwiedzania okolicy  wracają do swoich domostw oczarowani i przekonani, że Zamojszczyzna to istny raj na ziemi. Nie skarżę się na wzmożony ruch turystyczny w mieście, ale wykorzystuję ostatnie dni czerwca, by pospacerować wcześnie rano po zamojskim parku. Jest pusto i cicho. Jest pięknie. Ja osobiście wyjeżdżam, ale Was zapraszam serdecznie na wakacje do Zamościa.




sobota, 11 czerwca 2022

Kocham psy


Ostatnio znowu zapragnęłam mieć psa. Kolejnego, bowiem dwa już miałam. Niestety psy żyją znacznie krócej niż ludzie. Po ostatnim została mi smycz i wspomnienia- różne: niezapomniane spacery po łąkach i lasach, oglądanie telewizji z psim pyskiem tuż przy mojej twarzy, ale niestety też kudły na  meblach i dywanach. Dodatkowo źle wspominam, szczególnie jesienią i zimą, błoto nanoszone  łapami  na podłogi w mieszkaniu.

Warto chyba rozważyć za, i przeciw, zanim dam się ponieść w zasadzie pozytywnym i szlachetnym emocjom. Ba! Ale, czy takiemu widokowi można się oprzeć? Czy te oczy mogą kłamać...?


sobota, 28 maja 2022

Jak dobrze mieć sąsiada

Podobno w maju jest międzynarodowy dzień sąsiada. Zaskoczyło  mnie to kolejne ze świąt, choć myślę, że sąsiad plasuje się całkiem wysoko w rankingu osób ważnych w życiu wielu z nas. Na co dzień niezauważalny  jest np. bezcennym źródłem osiedlowej informacji. Dobrze go spotkać choćby w windzie. W ciągu kilku chwil podróży pomiędzy piętrami opowie niepytany: gdzie najlepiej spędzić urlop,  kto kupił nowe auto, kto się rozwodzi. Sąsiad jest też zazwyczaj istotą społeczną o nieocenionych zaletach. Nie wspomnę o pożyczaniu soli na wieczne nieoddanie, czy powierzeniu mu kota w okresie urlopowym. Przecież bezustannie dyskretnie obserwowani, bo nie napiszę podglądani,  jesteśmy też na swój sposób bardziej bezpieczni. Nic dziwnego, że po latach sąsiadowania, wzrusza nas widok pierwszych siwych włosów na jego głowie. Zawsze przyjemniej zauważyć, choć nikt mu w oczy tego nie powie, że to ON się starzeje:) Ech,  jak dobrze mieć sąsiada.



środa, 4 maja 2022

Krecia robota:)


Pogoda jest piękna, przyroda obudziła się ze snu. Na zdjęciu widać wyraźnie przeciągającego się małego liska. Niestety na trawniku przed moim nowym domem znowu pojawiły się krety. Jest jeszcze gorzej. Jesienią się rozmnożyły, a wiosną się obudziły. Widok mojej posesji przeraża. Mam chyba z pięćdziesiąt  kopczyków przed werandą. Lubię wszystkie zwierzaki, ale mieszkanie na kretowisku nigdy nie było  moim marzeniem. Zdjęcia nie zamieszczam. Popatrzcie sobie na coś przyjemnego:) Jeśli ktoś ma na taki sam problem jak ja i pomysł, jak go rozwiązać, zapraszam na priv.



niedziela, 17 kwietnia 2022

Wielkanoc


Zdrowia, spokoju i wzajemnego zrozumienia. Tego Wam życzę wielkanocnie. Wesołego Alleluja Kochani.




piątek, 1 kwietnia 2022

Wiosna, ach to ty....

                                                                                                                 Zaletą mieszkania na prowincji, szczególnie blisko lasów,  jest możliwość obserwowania przyrody. Po spacerze w lesie powstała, taka sobie, wiosenna wrzutka. Widać, że wiosna już za progiem. Na fotce niesamowity widok przebijania się przez śnieg pierwszych kwiatów. Siła, którą natura obdarzyła te delikatne roślinki, budzi szacunek. Dodatkowo widok jest bardzo ładny, a ja, jak wiadomo, lubię ładne zdjęcia:)



piątek, 11 marca 2022

Znowu ta okropna wojna:(

Wojna trwa. Zdominowała wszystko również wokół nas. Przyjmujemy setki tysięcy uchodźców. Łzy cisną się do oczu na widok uciekinierów i na widok zniszczeń, których dokonał agresor w ich kraju. Drożeje benzyna, gaz i żywność. Nie będzie lekko. Wszyscy stajemy się powoli ofiarami tragedii toczącej się na wschodzie. Tymczasem, a jest już naprawdę źle, do walki u boku mężczyzn przystępują kobiety. Piękne młode Ukrainki wspierają  walczących. Nie będę tego komentować. Podziwiamy! Szanujemy! Ślemy najlepsze myśli!




czwartek, 3 marca 2022

Dzień pisarza

Drogie pisarki i pisarze w Dniu Naszego Święta życzę wszystkim autorom książek wszelkiej pomyślności, mnóstwa pomysłów, ogromnych nakładów wydawniczych i takiej samej sprzedaży :) Ta ostatnia dobrze wiemy, jak jest ważna i niełatwa do osiągnięcia w dobie wszechobecnej komputeryzacji :) Serdecznie pozdrawiam.



czwartek, 24 lutego 2022

WOJNA:(

Zwyczajny zimowy dzień, który pozostanie na zawsze w pamięci Europejczyków. Straszny poranek, w którym wojska rosyjskie zaatakowały naszych sąsiadów. Świat wstrzymał oddech. Rozpoczęła się bratobójcza wojna Rosji z Ukrainą. Ten fakt, którego się obawialiśmy, a który niestety zaistniał, na całe pokolenia skłóci dwa bliskie sobie narody. W mojej głowie dominują czarne myśli i porównania hitleryzmu, o którym sporo ostatnio piszę, do rodzącego się putinizmu. Bóg raczy wiedzieć, co z tego wyniknie, co się jeszcze wydarzy. Pewne jest tylko jedno. Nic nie będzie już takie, jak dawniej. Świat, w którym żyliśmy dotąd spokojnie i bezstresowo, bardzo się zmieni. 

Czy choć ten jeden raz uda się powstrzymać eskalację konfliktu zbrojnego i udowodnić, że ludzi dobrej woli naprawdę jest więcej?




środa, 2 lutego 2022

Jeszcze "Klasztor zapomnienia".


Mimo paskudnej pogody, a może właśnie z tego powodu, polecam Wam moją powieść o tematyce rodem wprost ze słonecznej Grecji.

                                                                       ***

Dopiero późnym wieczorem minęła Saloniki, stolicę greckiej Macedonii, i skierowała się na Półwysep Chalcydycki. Gdy wjechała na jego środkowy „palec”, Sithonię, ściemniało się. Miała przed sobą niezbyt przyjemną drogę, ale na szczęście dość krótką. Mijała charakterystyczne dla tych obszarów tereny bujnej zieleni. W światłach samochodu migały najpierw drzewa sosnowe, których było tu mnóstwo, a potem gaje oliwne. Kiedy dotarła wreszcie na wzgórze z panoramą malowniczej osady Vurvuru, poświata księżyca romantycznie otulała miasteczko i okolicę, jednak niewiele już było widać.

– Jaka szkoda – mruknęła do siebie Polka. Vurvuru najpiękniej wyglądało właśnie z tego miejsca, kiedy patrzyło się na nie w dzień i z góry. Położone w zatoce o turkusowej barwie wody, na wprost dziewięciu wysepek otaczających największą, Diaphoro, było rajem jej dzieciństwa. Widok, który się stąd roztaczał za dnia, trudno było zapomnieć. Pamiętała tę panoramę doskonale przez cały ten czas, gdy jej tutaj nie było. To znaczy, przez całe dorosłe życie.

Melina i Tasos czekali na nią przed domem. Tak, jak się spodziewała. Siedzieli przy niewielkim stole ogrodowym i głośnio rozprawiali, wymachując rękoma. Na odgłos silnika zamilkli. Odwrócili się w kierunku samochodu i spokojnie czekali, aż zaparkuje. Oświetlony pensjonat Villa Rosa, położony wśród wysokich palm i zatopiony w kwitnących pnączach róż, wydał się jej całkiem obcy. Po licznych przebudowach i remontach prezentował się okazale, ale nie przywoływał żadnych wspomnień. Klara była rozczarowana. Obawiała się momentu, w którym zobaczy ten dom, a teraz nic nie czuła. Zupelnie nic. Tasos wstał i z szeroko rozłożonymi rękoma wyszedł jej na spotkanie.

– Co słychać? Wszystko dobrze? – Objął ją i jak piórko podniósł do góry.

– Dobrze, dobrze, już wystarczy, bo mnie udusisz – jęknęła. Najwyraźniej jestem ci bardzo potrzebna. Od roku się nie odzywasz, a tu proszę, co za wylewność – zrzędziła demonstracyjnie. – Tak, ja też się za tobą stęskniłam. – Cmoknęła go w policzek. – Kiedy przyjechałeś z Londynu?

– Jestem tu już jakiś czas. – Popatrzyli na siebie porozumiewawczo.

– Aż tak kiepsko z tym twoim śledztwem, że zaklęcia i domniemania psychologiczne okazały się niezbędne?

W odpowiedzi przytaknął głową i delikatnie pociągnął ją w głąb ogrodu, gdzie pod ogromnym parasolem siedziała przy stoliku Melina. Przyglądała się ich rozmowie, nie ruszając się z miejsca. Jak zwykle paliła papierosa. Teraz wstała, zgniotła w popielniczce połówkę niedopalonej karelii i powoli kołysząc biodrami, podeszła do Klary.

– Witaj, moja mała.

Zanim Klara zdążyła się odezwać, zatonęła w przepastnych, silnych ramionach przyjaciółki swojej matki. Melina nic się nie zmieniła. Była duża, pulchna i pachniała tak samo, jak przed laty. Perfumami Chanel 5 i papierosami. I, nawet sukienkę miała identyczną – czarną i prostą. Czerwona opaska, którą niedbale przewiązała włosy, spadała jej końcami aż do ramion. Odsłaniała piękną, opaloną twarz, z lekko garbatym nosem i wiecznie roześmianymi oczyma. Kolorowe przepaski we włosach i markowe torby były nieodłącznym elementem jej image’u, wyróżniały ją. Melina uzupełniała nimi swój strój, zawsze czarny, a zamawiała je u najlepszych kreatorów mody. Najpierw dobierała kolorowe dodatki ubioru, a potem stawała w drzwiach swojej garderoby i mawiała przekornie: „Już jestem gotowa, teraz tylko muszę się ubrać”. Nosiła też piękną biżuterię. Wyłącznie białe złoto i szlachetne kamienie. Klara podziwiała zawsze jej szyk i teraz też przyłapała się na tym, że obserwuje ją z zachwytem. Była zła, że Greczynka zdaje sobie z tego sprawę.

– Ano witaj, witaj – oswobodziła się szybko z uścisków. – Wyglądasz wspaniale, czyli jak zwykle – młoda kobieta zaśmiała się nienaturalnie.

– Ty też, kurczaku, wyglądasz pięknie. – Gospodyni oglądała jej twarz z odległości kilku centymetrów. – Słowiański anioł – mrugnęła do Tasosa. – Dla tych niebieskich oczu i blond włosów niejeden Grek jest w stanie oszaleć. I, co? I, ten twój Jorgos pozwala ci na takie dalekie eskapady? – Obserwowała spod oka Tasosa.

– Jesteśmy partnerskim małżeństwem, Melino – oburzyła się Polka.

– Grek i partnerski związek. Ha, ha, ha… akurat. Czyżby w Grecji zaszły zmiany, o których nic nie wiem? – Kobieta zaśmiała się głośno i chrapliwie. – Jednym słowem, potrafiłaś go przekonać. Masz na to jakiś patent?

– Mam. To znany patent. – Zagadnięta uśmiechnęła się do swoich myśli. „Najstarszy patent na świecie”.

– Umieszczę cię w pokoju na poddaszu – spoważniała nagle przyjaciółka matki. – Dużo w nim zmieniłam – dodała prędko. – Nawet książki profesora przeniosłam na dół, do pokoju Nikosa.

– Gabinet ojca z widokiem na lagunę i Athos będzie mój? – zapytała w odpowiedzi Klara. Podeszła i wreszcie pocałowała Melinę w policzek.– Powinnam była wrócić tu wcześniej. Kocham ten dom, to miejsce i kocham ciebie – powiedziała nie patrząc na rozmówczynię.

W odpowiedzi grecka piękność posłała jej ciepłe spojrzenie..

– Umówcie się na jutro. Mała powinna odpocząć. To była długa podróż – powiedziała nie do niej, a do Tasosa. Dotknęła potem ramienia swojego gościa, jakby zamierzała jeszcze coś istotnego powiedzieć, ale nic nie dodała.

– Wiesz gdzie jest klucz. Jeśli jesteś głodna, zajrzyj do kuchni – poradziła zanim zniknęła za oszklonymi drzwiami willi…..

                                                          

sobota, 15 stycznia 2022

Sekret rodziny von Graffów....

Nie wiem, jak tam u Was, ale u mnie zimowo śnieżnie i pięknie. Jest też zimno. Aura skłania do przesiadywania w domu i czytania. Pytanie, czy rzeczywiście akurat tę powieść czytam teraz przy kominku? Nie, ale wklejona fotka ma Wam o niej przypomnieć. Mimo tematu wojny książka nie rani, nie przytłacza. Jest odpowiednia do czytania w różnych okolicznościach. Cytuję ze swojej strony😊

Współczesny Berlin. Nestor znanego arystokratycznego rodu w obliczu śmiertelnej choroby powierza wnuczce rodzinny sekret. Młoda dziennikarka, choć sceptycznie nastawiona do sensacyjnych wieści, udaje się do Zamościa ‒ miasta, które zdaje się być kluczem do rozwiązania tej zagadki. W Polsce, w poszukiwaniu informacji na temat wojennych losów swoich przodków, natrafia na zaskakujące przeszkody. Na jaw wychodzą kolejne mroczne tajemnice.

Czy Marii Von Graff powiedzie się powierzona jej misja? Czy dowie się, kim w rzeczywistości jest jej dziadek Hans? Czy zakochany w Niemce historyk zaakceptuje prawdę o jej rodzinie? Miłość, wojenne wspomnienia i trudne prawdy.




sobota, 1 stycznia 2022

Noworocznie i optymistycznie

Kochani, takie piękne nastrojowe zdjęcie, specjalnie dla Was, i życzenie zdrowia (to po stokroć) ale też szczęśliwego Nowego Roku 2022. Niech w tym trudnym czasie, pandemicznym, nie opuszcza Was wiara i nadzieja na lepsze jutro. Jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie.