niedziela, 22 marca 2015

Wiosno, ach to ty?

Przyszła wiosna i zakwitły  tulipany. Moje imieniny kojarzą mi się zawsze z początkiem wiosny i z tulipanami. Teraz są różne: od białych, aż po czarne. Zupełnie nie rozumiem, po co ktoś wyhodował czarne kwiaty. Natura nie czyni takich ponurych anomalii. Przynajmniej ja o tym nic nie wiem.  Moje ulubione tulipany są pospolite w kolorze - żółte i różowe.
Swoje imieninowe bukiety uwielbiam, bo kojarzą mi się od lat z końcem zimy, z wiosną i z nadchodzącym latem. Z drugiej strony, choć kocham ciepło i w ponure grudniowe wieczory niekiedy tęsknię do wysokich temperatur i do Grecji, to właśnie z powodu braku śniegu i mrozu nie zamieszkałam na greckim Peloponezie. Okazuje się, że klimat umiarkowany ma swoje zalety. Choćby tę, że w przełomie zimowo - wiosennym czuje się  jakąś magię.
Tak było dotąd, ale od pewnego czasu wszystko jest kompletnie pokręcone. Zimy i śniegu nie ma też w Polsce. Czar prysnął.

Ogólnie muszę przyznać, że akurat dzisiaj czuję się zdezorientowana. Mamy dwudziesty pierwszy marca i raptem prószy spóźniony śnieg. Patrzę z niesmakiem przez okno jak brak zimy przeradza się w brak wiosny i zastanawiam się, jakie będzie lato?


poniedziałek, 9 marca 2015

Wyjątkowy wieczór w krakowskim teatrze



To było 20. 02. 2015 roku o godz. 19.00. W sali widowiskowej Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie odbyła się premiera mojej komedii kryminalnej „Żabka”. Zabawne, bo pamiętam Solvay, gdy był po prostu fabryką. Urodziłam się w pobliżu. Jako mała dziewczynka bawiłam się z dzieciakami z podwórka w podchody, w pobliskim lasku. Nic wtedy nie zapowiadało, że Solvay stanie się centrum sztuki, ani, tym bardziej, że ja będę autorką sztuk teatralnych. Historia zatoczyła krąg i w taki oto przedziwny sposób wróciłam do swoich korzeni. Śmiałam się tego wieczora do łez, a moje wzruszenie miało złożone przyczyny.

Muszę przyznać, że było ciekawie. Reżyser Stanisław Michno i aktorzy: Jakub Kosiniak, Marek Wolny, Wojtek Michno i Zina Zagner, stworzyli bardzo zabawne przedstawienie. Publiczność się zaśmiewała. Ja sama ochrypłam ze śmiechu.  


Czego mi brakowało do szczęścia? Mojej mamy. Nie mogła przyjechać na spektakl.