niedziela, 14 marca 2021

Trochę słońca w zimowy poranek

 Za oknem wciąż pada Śnieg. Może dlatego przeglądam z rozrzewnieniem „Cierpkie winogrona”, opowieść o przyjaciółkach, które na dalekiej greckiej Korfu próbują zacząć życie od nowa. Recepty na szczęście w tej książce nie znajdziecie, ale odrobina słońca i humoru na pewno nikomu nie zaszkodzi. Zima była długa i ciężka.  

                                                                       VIII

Po powrocie do hotelowego pokoju Paulinę czekało kolejne zaskoczenie. Gdy nacisnęła klamkę, okazało się, że drzwi są otwarte. Była taka zdziwiona obecnością Niny w ciągu dnia, że zadała niedorzeczne pytanie:

– Co tu robisz?

– Mieszkam? – Przyjaciółka odpowiedziała pytaniem i wybuchła śmiechem. – Mieszkam – potwierdziła sama sobie. – A teraz czekam na ciebie.

– Coś się stało! – zaniepokoiła się Paula.

– A stało się? – żartowała dalej tamta.

– Przestań się wygłupiać! Masz jakieś problemy z Gabrielem – zawyrokowała rezolutnie przyjaciółka.

– Jeszcze nie.

– To co, do cholery, tu robisz o tej porze? – rozsierdziła się zdezorientowana sytuacją współlokatorka.

– Ale o co ci chodzi? Aż tak cię dziwi moja obecność w tym pokoju?

– Od co najmniej tygodnia, o ile się w ogóle widujemy, to tylko po dwunastej w nocy i przed śniadaniem. Już trochę przywykłam, że jesteś wciąż zajęta i raczej w plenerze – stwierdziła Paulina z przekąsem. Kątem oka zarejestrowała, że przyjaciółka ściera z paznokci różnokolorowy lakier, że jest bez makijażu i ma włosy skromnie spięte na czubku głowy, byle jak, w koński ogon. Teraz już była pewna, że dzieje się coś złego. – Co robisz? – Pokazała palcem na znikający z paznokci lakier.

– Nie sądzisz, Pauluś, że powinnam trochę zmienić styl? Że obecny jest nazbyt wyzywający? – Nina odpowiedziała pytaniem. Wpatrywała się w twarz rozmówczyni wyczekująco, jakby oczekiwała na wyrok śmierci w swojej sprawie.

– Nie, nie sadzę. – Tamta stwierdziła stanowczo i wbrew swojej faktycznej opinii na ten temat. – Nie chcę, żebyś przestała być sobą. Czy są ku temu jakieś powody? Ten twój Romeo cię skrytykował?

– Nie kpij z Gabriela – obruszyła się.

– Tylko tyle z mojej wypowiedzi zrozumiałaś? – zdziwiła się Paulina. – Miałam na myśli, że jesteś świetną dziewczyną i nie powinnaś udawać kogoś innego. To się zazwyczaj nie sprawdza.

Nina milczała obrażona, a Paulina dalej drążyła temat. Czuła, że musi natychmiast przemówić jej do rozsądku.

– I co? Całe życie od dzisiaj zamierzasz chodzić bez makijażu, bez lakieru na paznokciach i z rozczochraną głową? – dopytywała bezlitośnie.

Nina nie wyglądała na zachwyconą tą wizją.

– Widzisz, chodzi o to, że… – zaczęła.

– Tak? – Paulina zachęciła ją do wynurzeń.

– Gabriel dzisiaj powiedział, że lubi skromne kobiety i że tylko z taką – Nina przełknęła ślinę z przejęcia – mógłby się związać na zawsze.

– Tylko tak nadmienił, czy może ci coś konkretnego zaproponował?

– No, jeszcze nie zaproponował, ale zasugerował, że nasza znajomość może się kiedyś przekształcić w coś poważniejszego. Mówił, że czasem o tym myśli – przyznała Nina.

– I z takiego durnego powodu chcesz zrobić z siebie czupiradło?

– Ale Paula, ja się chyba w nim zakochałam! – Nina jak zwykle w takich sytuacjach była rozbrajająca. – Zupełnie straciłam głowę – wyszeptała.

– Dlaczego mnie to nie dziwi? – westchnęła Paulina, a zaraz potem podjęła temat na nowo: – I nie wyobrażasz sobie życia bez niego? – podpowiadała z powagą. – A on? Ninka, proszę cię, pomyśl. Znacie się tak krótko! Daj mu trochę czasu. Niech on zacznie chociaż myśleć podobnie. Nie uszczęśliwiaj go na siłę. Twój pierwszy mąż, maturzysta, zostawił cię po kilku miesiącach. Co to był za ślub! Pamiętasz wasz szczeniacki wybryk i ten pamiętny rozwód? Miałaś osiemnaście lat. Oboje coś chcieliście wszystkim udowodnić. Twoja matka z rozpaczy omal nie osiwiała.

– Przestań. Nawet mi tego nie przypominaj!

– Dla Edka z kolei zrezygnowałaś z marzeń o dzieciach, całe szczęście, że sobie poszedł do diabła. Przerwałaś przez niego przed samym końcem studia, bo uznałaś, że to on musi się uczyć, a oboje nie mogliście. W ciągu czterech lat na moich oczach wpakowałaś się w dwa nieudane małżeństwa. Wtedy byłaś bardzo młoda. Czas zmądrzeć!

– Ale Paulina…

– Przepraszam, przesadziłam. Wszystko przez to, że teraz zamierzasz się zmienić, bo Gabriel, którego znasz od kilkunastu dni, coś nieopatrznie powiedział. Proszę cię, uwierz wreszcie w siebie. Niech raz będzie tak, jak ty chcesz.

Nina słuchała rad jak zwykle nieuważnie.

– Ale przyznasz, że jestem trochę ekstrawagancka i że każdy facet się za mną ogląda

– Czy jeśli nikt nie będzie się za tobą oglądał, to Gabriel będzie zachwycony? Tak? Jesteś pewna? – podpytywała koleżanka.

Nina nie była tego pewna, ale i tak nie wyglądała na przekonaną argumentami przyjaciółki. Właściwie nie oczekiwała od Pauliny rad, a jedynie potwierdzenia swoich przemyśleń. Zawiodła się srogo.

– Chciałabym, żebyś mi pożyczyła coś do ubrania na wieczór. Coś prostego i eleganckiego. – Spojrzała na nią wyczekująco.

– A bierz wszystko, co tylko chcesz. – Współlokatorka otworzyła garderobę i wyciągnęła z sejfu ukrytego w szafie swoją szkatułkę z biżuterią. – Przestraszyłam się, że coś złego się stało. A ty tylko z takiego powodu na mnie czekałaś. Przez ciuchy. – Udawała obrażoną, ale długo nie wytrzymała i się roześmiała.

Nina, zamiast jej zawtórować, stwierdziła oschle:

– Nie, nie tylko dlatego. Chcę też wiedzieć, gdzie byłaś.

– Słucham? – Przyjaciółka oniemiała.

– Chcę wiedzieć, co się dzieje i gdzie byłaś – powtórzyła Nina spokojnie.

Paulina milczała zaskoczona, podczas gdy wybranka Gabriela odłożyła przybornik do paznokci, podeszła do sofy i usiadła obok przyjaciółki.

– Nie dziwi cię, że przyjechałam z tobą tak daleko i o nic cię nie wypytuję? Jestem trochę szalona, ale nie aż tak bardzo, jak ludzie myślą. A nie wypytuję, bo wszystko wiem. Cały ranek się o ciebie niepokoiłam. Powinnam była z tobą pojechać, to prawda, tymczasem ja liczyłam naiwnie, że sama się stąd nie ruszysz, albo chociaż że odłożysz na później tę wyprawę.