Jeszcze o tulipanach
Kwitną tulipany. Początek wiosny zawsze kojarzę z tulipanami. Teraz są różne: od białych, aż po czarne. Zupełnie
nie rozumiem, po co ktoś wyhodował czarne kwiaty. Natura nie czyni takich
ponurych anomalii. Przynajmniej ja o tym nic nie wiem. Moje ulubione tulipany są pospolite w kolorze -
żółte i różowe.
Bukiety z nich uwielbiam,
bo kojarzą mi się nie tylko z końcem zimy i z wiosną, ale też z nadchodzącym latem. Z
drugiej strony, choć kocham ciepło i w
ponure grudniowe wieczory niekiedy tęsknię do wysokich temperatur, które panują w Grecji, to właśnie
z powodu braku śniegu i mrozu nie zamieszkałam na greckim Peloponezie. Okazuje
się, że klimat umiarkowany ma swoje zalety. Choćby tę, że w przełomie zimowo - wiosennym
czuje się jakąś magię.
Tak było dotąd, ale od pewnego
czasu wszystko jest kompletnie pokręcone. Klimat zmienia się i coraz bardziej zaskakuje. Czar
prysnął.
Ogólnie muszę przyznać, że akurat
dzisiaj czuję się zdezorientowana. Mamy koniec kwietnia i nadal jest dość chłodno. Patrzę z niesmakiem przez okno jak długa tegoroczna zima przeradza się
w brak ciepłej wiosny. Zastanawiam się, jakie będzie lato?




