niedziela, 21 lutego 2016

Idealny ogród

Powoli zbliża się wiosna. Czas zaprojektować ogród przy naszym domu. Ma  być inny niż wszystkie mi znane, mój własny, czyli z prawdziwego zdarzenia. Według mnie, to powinien być typowy polski ogródek przy „domku pod jarzębiną”. Posadzenie jarzębiny już od dawna mam w planach.

Marzy mi się klimat typowo staropolski, czyli taki trochę miszmasz z kwiatów dawno już zapomnianych. Jak w „Panu Tadeuszu”: malwy, nasturcje, piwonie, słoneczniki i zioła. W moich planach pojawiają się też dzikie trawy i lipa, a pod nią  oczywiście ławeczka.

Marzenia niestety nie mają szans  w zderzeniu z rzeczywistością. Na lipę, ponoć, nie będzie miejsca. Musi mi wystarczyć ławeczka od strony ganku porośniętego dzikim winem. W dodatku mąż wie, że nie mam pojęcia o ogrodnictwie. Jest realistą i upiera się, że wersja skromna, czyli sam trawnik, też będzie piękny. No, nie wiem..Idealnie by było tak, jak widać poniżej-po zamojsku i po roztoczańsku!




niedziela, 14 lutego 2016

O tym jak się zostaje Walentynką


Odpowiedź na pytanie jak ja zostałam Walentynką, jest bardzo prosta. Urodziłam się pewnego 14 lutego w mroźną zimową noc. Przyszłam na świat w czasach, gdy Święta Zakochanych nie było i ten dzień był niezwykły przez szereg lat tylko dla mnie, mojej mamy i nielicznych wtajemniczonych. Nikt nie miał pojęcia, że po 2000 roku 14 lutego, dzień św. Walentego zrobi na świecie furorę i za sprawą przypisania mu Święta Zakochanych, stanie się wyjątkowy.
Być Walentynką, to trochę dobrze, a trochę źle. Dobrze, bo nikt nie zapomina o moim święcie i spotyka mnie mnóstwo przemiłych urodzinowych zdarzeń. Źle, bo trudno zachować prywatność i po serdecznych życzeniach w oczach moich przyjaciół pojawia się znak zapytania i słyszę uprzejme, acz dociekliwe indagowanie :
- A, które to święto walentynkowo- urodzinowe, jeśli można wiedzieć?
Na szczęści babcia i mamusia nauczyły mnie rezolutnej reakcji na zapytania ciekawskich. Odpowiedź jest prosta
- kolejneJJJ.