niedziela, 27 stycznia 2019

Zamość moja miłość

Zapewne nikt nie zaprzeczy, że Zamość potrafi oczarować:) Takim zastaje go letnim rankiem bohaterka powieści "Wieczność bez ciebie":


Wcześnie rano Klara założyła jeansy i podkoszulek, i wymknęła się z sypialni. Weszła do salonu, z kolanami podciągniętymi pod brodę usiadła na szerokim drewnianym parapecie i wyjrzała na rynek. Było pusto i sennie. Schody ratusza i okoliczne ulice spowiła mgła. Po źle przespanej nocy bratanica Barbary postanowiła uciec do swojej ulubionej samotni. Sen z powiek spędzały jej nocą koszmary z udziałem Kamili Guzik. Teraz w pustym salonie zamierzała, jak za dawnych lat, w spokoju przemyśleć swoje rozterki. Klimat do rozmyślań był znakomity. Ulubiony zegar wuja wybił właśnie godzinę szóstą. Wszyscy w domu spali, nawet na płycie rynku nie było żywego ducha. Tylko z fasady kamienicy Pod Aniołem, przy ulicy Ormiańskiej, spoglądała na nią wynurzająca się z porannej mgły płaskorzeźba archanioła Gabriela z lilią w ręku. Nagle zerwał się wiatr. Uniósł płatki kwiatów, porzuconych przez kogoś wieczorem na bruk. Z oparami mgły stworzył wir, który przed schodami ratusza „zatańczył”, niespodziewanie przybierając kształt kobiety w białej sukni.
     – O, Jezu! – Zdziwiła się Klara.
     Skojarzyła przywidzenia ze słowami piosenki:„Tańczą panowie, tańczą panie na moście w Awinion”. Poczuła dreszcz na plecach i dziwną senność. Zamruczała refren, a potem niespodziewanie dla samej siebie zmarnowała szansę na przemyślenia i... zasnęła jak suseł. 

W świątecznej szacie zimową porą.