sobota, 16 marca 2019

Wiosna, ach to ty....

                                                                                                                 Zaletą mieszkania na prowincji, szczególnie blisko lasów,  jest możliwość obserwowania przyrody. Po spacerze w lesie powstała, taka sobie, wiosenna wrzutka. Widać, że wiosna już za progiem. Na fotce niesamowity widok przebijania się przez śnieg pierwszych kwiatów. Siła, którą natura obdarzyła te delikatne roślinki, budzi szacunek. Dodatkowo widok jest bardzo ładny, a ja, jak wiadomo, lubię ładne zdjęcia:)



niedziela, 24 lutego 2019

Nierealne marzenia


Choć ostatnio przeważnie pada nie śnieg, a deszcz, trudno uwierzyć, że to już koniec zimy. Jest ciepło, a ma być jeszcze cieplej. Nic dziwnego, że zaczynam marzyć o wakacjach. Trochę za wcześnie? Z pewnością tak, jednak ostatnie lata były dla mnie stresujące i bardzo pracowite. Zapomniałam jak wygląda beztroska i bezczynność. Snuję więc nierealne marzenia na ten temat. Na przekór zimie oglądam fotografie letnich podróży, jednak to, co wiedzę, rozczarowuje.
Dwie spalone słońcem figurki przemierzają bezdroża Grecji. Ze zdjęć wynika, że są w ciągłym ruchu. Wprost z gór pędzą nad morze. Gdy docierają do wybrzeża spieszą się, by zwiedzić okolicę i poznać nowych ludzi. O jakiej beztrosce marzę skoro, jak widać, wiecznie gdzieś gnam? Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu nawet podczas urlopu. Utrzymanie mnie przez godzinę na plaży graniczy z cudem.
Po przeglądzie wakacyjnych fotek dochodzę do wniosku, że koniec lutego wcale nie jest taki zły. Owinęłam się kocykiem, popijam kawę z rumem i patrzę w okno. Właśnie znowu zaczyna padać śnieg. Fajnie tak, w zimowy weekend, nic nie robić i czekać na lato. Oj! Będzie się działo.....




czwartek, 14 lutego 2019

Walentynkowe przemyślenia


Miłość sama w sobie jest niekończącym się świętowaniem, dlatego logiczne wydaje się pytanie o sens istnienia Walentynek ‒ święta zakochanych. Ja osobiście jestem ZA, a marudzenie na ten temat pozostawiam pragmatykom, nota bene przestrzegającym, że nie można być w tym samym momencie rozsądnym i zakochanym.

Choć przyznaję, że nie można, jako Walentynka, urodzona 14 lutego, mimo wszystko popieram z pełnym przekonaniem świętowanie wspomnianego stanu emocjonalnego. Przecież wielu kwestii w życiu nie da się pogodzić. Jest pytanie, czy koniecznie trzeba?

„Miłość jest pierwszą wśród nieśmiertelnych rzeczy”

Dante Alighieri




niedziela, 27 stycznia 2019

Zamość moja miłość

Zapewne nikt nie zaprzeczy, że Zamość potrafi oczarować:) Takim zastaje go letnim rankiem bohaterka powieści "Wieczność bez ciebie":


Wcześnie rano Klara założyła jeansy i podkoszulek, i wymknęła się z sypialni. Weszła do salonu, z kolanami podciągniętymi pod brodę usiadła na szerokim drewnianym parapecie i wyjrzała na rynek. Było pusto i sennie. Schody ratusza i okoliczne ulice spowiła mgła. Po źle przespanej nocy bratanica Barbary postanowiła uciec do swojej ulubionej samotni. Sen z powiek spędzały jej nocą koszmary z udziałem Kamili Guzik. Teraz w pustym salonie zamierzała, jak za dawnych lat, w spokoju przemyśleć swoje rozterki. Klimat do rozmyślań był znakomity. Ulubiony zegar wuja wybił właśnie godzinę szóstą. Wszyscy w domu spali, nawet na płycie rynku nie było żywego ducha. Tylko z fasady kamienicy Pod Aniołem, przy ulicy Ormiańskiej, spoglądała na nią wynurzająca się z porannej mgły płaskorzeźba archanioła Gabriela z lilią w ręku. Nagle zerwał się wiatr. Uniósł płatki kwiatów, porzuconych przez kogoś wieczorem na bruk. Z oparami mgły stworzył wir, który przed schodami ratusza „zatańczył”, niespodziewanie przybierając kształt kobiety w białej sukni.
     – O, Jezu! – Zdziwiła się Klara.
     Skojarzyła przywidzenia ze słowami piosenki:„Tańczą panowie, tańczą panie na moście w Awinion”. Poczuła dreszcz na plecach i dziwną senność. Zamruczała refren, a potem niespodziewanie dla samej siebie zmarnowała szansę na przemyślenia i... zasnęła jak suseł. 

W świątecznej szacie zimową porą.



sobota, 5 stycznia 2019

Jak karnawał to karnawał....


Karnawał, jaki znamy, miał swój początek we Włoszech w drugiej połowie X wieku. Pierwsza wzmianka na ten temat pochodzi z dokumentu doży Wenecji Vitale Faliero z 1094 roku, w którym jest mowa o publicznej rozrywce noszącej nazwę właśnie "Carnevale". Od XIV w. karnawał trwał sześć tygodni, od 26 grudnia do Środy Popielcowej. Jego istotą było zapewnienie anonimowości dzięki zakładanym maskom i kostiumom, co z kolei pozwalało na zatarcie wszelkich podziałów, przynależności do klas społecznych, płci lub religii. Był to czas wyzwolenia, jedyny w którym można było bezkarnie drwić z duchowieństwa, arystokracji czy władzy.

Z tej pięknej tradycji niewiele pozostało. "Maski" zakładamy na co dzień. Jest wrażenie, że i kpiny z innych jakby spowszedniały, szczególnie w internecie czy w mediach. Bywa straszno i smutno. Skoro jednak karnawał trwa, bawmy się. Chwila dobrego samopoczucia niekoniecznie zmieni świat na lepszy, ale próbować można.

Wzorujmy się na najlepszych. Grecy znają się na dobrej zabawie.



poniedziałek, 24 grudnia 2018

W ten cichy i jedyny w roku świąteczny wieczór......



              
W ten cichy i jedyny w roku świąteczny wieczór życzę Wam, aby spokój ogarnął Wasze serca. Pięknych Świąt, nowych nadziei, spełnienia marzeń  i szczęścia w nadchodzącym roku.



środa, 12 grudnia 2018

"Kociaku przyjeżdżaj czyli Villas Story"- znowu w krakowskim Solvayu.

Zapraszam na moją sztukę "Kociaku przyjeżdżaj czyli Villas story" do sali Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie, 14 grudnia o godzinie 19.00. W roli głownej utalentowana aktorka Monika Rutkowska, reżyseria Stanisław Michno, opracowanie piosenek gwiazdy Piotr Stopa, wykonanie muzyki Trio Beethovenowskie z Zamościa. Poniżej próbka muzyki, a piosenek trzeba posłuchać podczas spektaklu- warto:) Zdjęcia Marty Stefańczyk- dziękuję:)








Wiosna, ach to ty....

                                                                                                                 Z aletą mieszkania na prow...