sobota, 28 października 2017

Wywiad dla dwumiesięcznika literackiego POCISK


SPECJALISTKA OD GRECKICH SENSACJI

O tym, czy słoneczna Grecja może być dobrym tłem dla książek o zbrodniach, rozmawiamy z rozkochaną w ojczyźnie filozofów Bożeną Gałczyńską-Szurek.

Akcja wielu z Pani książek dzieje się w Grecji. Skąd wzięła się Pani miłość akurat do tego kraju?

Myślę, że wielu pisarzy przedstawia w książkach miejsca, które w ich życiu odegrały istotną rolą, a dla mnie jednym z takich miejsc jest Grecja. Spędziłam tam kilka lat życia, gdy byłam młoda. Uległam czarowi Hellady  i jeśli zważyć, że krainę Homera liczącą około 10 milionów mieszkańców odwiedza rokrocznie ponad 10 milionów turystów, to wydaje się, że nie jestem w tej fascynacji ani odosobniona, ani nawet zbyt oryginalna. Poznałam zwyczaje Greków, zafascynowała mnie historia współczesna ich ojczyzny mało znana Europejczykom. Na Peloponezie mam cudownych przyjaciół, do których lubię wracać i mówię po nowogrecku. To wszystko wiąże mnie emocjonalnie z tym słonecznym krajem.

Na folderach biur podróży Grecja jawi się jako oaza spokoju, raj na Ziemi. Czy to dobre miejsce na osadzenie w nim fabuły kryminału?

Nie ma recepty na dobre miejsce akcji książki, a odpowiedź na Pani pytanie jest szczególnie trudna w odniesieniu do Grecji. Na pewno olśniewająca położeniem geograficznym i wspaniałymi widokami zasłużyła na miano idealnego miejsca do wypoczynku. Można też, do pewnego stopnia, uznać ją za raj i oazę spokoju, głównie za sprawą filozofii codziennego życia Greków, którzy cenią sobie niespieszność i ciszę, a pośpiech życia Europejczyków uważają za przejaw zbiorowego szaleństwa. Mnie, pisarkę, ta historyczna kraina zainteresowała jako tygiel kulturowy. Migracja ludności z Afryki  i Azji w głąb naszego kontynentu, bowiem, która  odbywa się przez Grecję nie od dzisiaj, odcisnęła na niej swoje piętno. Dodatkowo zaskakiwanie czytelnika przywykłego do sztampowych wyobrażeń o tym kraju, niepokojenie go umiejscowieniem  sensacyjnych zdarzeń w miejscach, gdzie się ich nie spodziewa, z pisarskiego punktu widzenia nie jest złe.

Jak łączy Pani dość wymagający zawód muzyka z pisaniem książek? W jakich warunkach najlepiej się Pani pisze?

Od wielu lat pracuję przede wszystkim jako pedagog w szkole muzycznej. Moje obowiązki zawodowe nie kolidują w dużym stopniu z dodatkowymi zajęciami, choć mam ich sporo. Moment w którym przyjdzie tzw. natchnienie  trudno przewidzieć, ale to właśnie pojawienie się nowego pomysłu literackiego jest  chwilą, w której pisanie sprawia mi najwięcej radości.  Nie warunki, nie otoczenie,  a stan ducha wpływa na jakość mojego pisarskiego samopoczucia.

Innym tłem dla Pani powieści stał się Zamość, w którym mieszka i pracuje Pani od lat. Czy to miasto też ma swoją ciemną stronę?

 Zamość przez swoją dumną historyczną przeszłość, oraz niezwykłą urodę, powoduje głównie zachwyt  i przyjemne skojarzenia. Wydaje się być nie tylko z nazwy ideałem. Oczywiście, jak wiele innych miast, posiada ciemną stronę, co z punktu widzenia pisarza ma nawet swoje zalety. Stale taki sam, idealny wizerunek  hetmańskiego grodu, w kolejnych powieściach byłby banalny.  Obiecuję, że wkrótce przestawię czytelnikom oblicze Perły Renesansu diametralnie różne od prezentowanego w  idyllicznej powieści "Wieczność bez ciebie".

Skąd czerpie Pani inspiracje do swoich powieści?

Inspiracje czerpię, jak większość pisarzy, z otaczającego mnie świata. W moim przypadku to nie jest trudne. Mam sporo zainteresowań, dużo podróżuję. Moje życie zawsze było pełne zaskakujących, przyjemnych ale i tragicznych zdarzeń. Było i jest ciekawe. Twórcze pomysły  pozyskuję więc dość łatwo.

O czym będzie kolejna książka?

Nie lubię uprzedzać faktów. Jestem przesądna i dlatego o swojej kolejnej książce, o której wspominałam już w naszej rozmowie, powiem jeszcze tylko tyle, że  opisuje tragiczne dzieje pewnej rodziny uwikłanej przez los w działania wojenne, które miały miejsce na Zamojszczyźnie podczas drugiej wojny światowej. Niewyobrażalne okrucieństwo, które dotknęło tu miejscową ludność z rąk hitlerowców, to jedna z najczarniejszych kart historii Polski, nie tylko tego miasta.


Oryginał artykułu ukazał się w dwumiesięczniku literackim 
POCISK NR7/8 (LIPIEC-SIERPIEŃ) 2017


piątek, 20 października 2017

Trio z Roztocza

Jesienią trzy pisarki z regionu zamojskiego utworzyły grupę o nazwie Trio z Roztocza: Monika, Bożena i Ania. Czy trio dlatego, że jedna z nas jest muzykiem? Nie, po prostu trio to trzyosobowy zespół. Czy promujemy Roztocze? Tak, każda na swój pisarski sposób nieco inaczej.  

Monika Rebizant- Siwiło umieszcza swoje obyczaje na zamojskiej prowincji w roztoczańskich pejzażach. Ania Rychter jest specjalistką od historii miłosnych, które zaklina w uroczą symbolikę. Ja realizuję się literacko w  opowieściach z Zamościem i Grecją w tle. Tak, chodzi o Zamość ten koło Biłgoraju i o Grecję, tę na południu Europy.


Dziwne? Nietypowe? Tak daleko? No i dlaczego? Nie wiem- po prostu. 

sobota, 30 września 2017

Grecja moja miłość- wywiad dla Beaty Kuczborskiej

 Całkiem niedawno miałam przyjemność udzielić wywiadu niesamowitej osobie, Beacie Kuczborskiej, wielkiej znawczyni greckiego tematu, pasjonatce wszystkiego, co greckie. Fragment mojej rozmowy ze znaną podróżniczką  cytuję na blogu, a po całość wywiadu zapraszam na stronę www.betaki.pl .Polecam tę stronę wszystkim zainteresowanym piękną ojczyzną Homera i tym, co greckie. 


           Wywiad z Bożeną Gałczyńską-Szurek

Kilka miesięcy temu wydana została najnowsza powieść napisana przez Bożenę Gałczyńską-Szurek zatytułowana „Cierpkie winogrona”. Równocześnie z tą powieścią ukazały się na rynku wznowienia dwóch innych powieści tej autorki: Jej debiutu, „Kręta droga do nieba” [tytuł pierwszego wydania: „Tajemnice greckiej Madonny”] oraz „Klasztor zapomnienia” [tytuł pierwszego wydania: „Monachos”]. Te trzy powieści nie wyczerpują całego dorobku, który ma na swoim koncie Bożena Gałczyńska-Szurek, ale akcje tych trzech właśnie autorka zdecydowała się osadzić w Grecji. Nie mogłam tego oczywiście nie zauważyć: wszak staram się śledzić wszystko, co w jakikolwiek sposób dotyczy Grecji. Tym sposobem trafiłam do Bożeny Gałczyńskiej-Szurek, która zgodziła się porozmawiać ze mną na temat Grecji, odpowiedziała wyczerpująco na frapujące mnie a dotyczące Jej twórczości pytania oraz sprawiła mi wielką niespodziankę: podarowała mi pierwsze wydanie swojej debiutanckiej powieści, której w tym wydaniu od tak długiego czasu, poszukiwałam. Dziękuję bardzo!

Zapraszam serdecznie do przeczytania wywiadu, jak też do przeczytania wszystkich powieści Bożeny Gałczyńskiej-Szurek, w tym w szczególności tych z Grecją w tle: „Kręta droga do nieba”, „Klasztor zapomnienia” oraz „Cierpkie winogrona”.

Beata Betaki Kuczborska: Zamierzam sięgnąć po kolejną z Twoich powieści z tych, dla których Grecja jest tłem. Myślę tu o „Krętej drodze do nieba”, napisanej i po raz pierwszy wydanej kilka lat temu (teraz wznowionej). Wiem, w jaki sposób piszesz: za mną już dwie inne Twoje powieści: „Klasztor zapomnienia” i „Cierpkie winogrona”, stąd nie obawiam się najmniejszego zawodu. Powiedz, proszę, skąd te pomysły na osadzanie akcji w Grecji? Czy to tam właśnie czujesz to coś, co Cię inspiruje? Czy te pomysły rodzą się tam czy raczej tu, w Polsce?

Bożena Gałczyńska-Szurek: Moje książki są inspirowane miejscami, które mnie urzekły. Sam pomysł, by zająć się pisarstwem zrodził się w Polsce, jednak kocham też Grecję. Mam w niej przyjaciół, często tam bywam. Czuję się z tym krajem bardzo związana, a że jest wyjątkowo piękny, stał się moją inspiracją. Pisarze zazwyczaj opisują miejsca które ich fascynują i wiążą emocjonalnie. Twórczość zawsze jest związana z emocjami. To się chyba nazywa kolokwialnie natchnienie :-) Moje pomysły na fabuły rodzą się najczęściej pod wpływem chwili na długo przed powstaniem samej książki. Często w Grecji, jeśli książka ma jej dotyczyć.

Beata Betaki Kuczborska: „Klasztor zapomnienia” to głównie północ Grecji: Athos, Chalkidiki, ale i trochę Peloponezu, „Cierpkie winogrona” to z kolei wyspa Korfu. „Kręta droga do nieba” – jeszcze nie wiem: podobno jakaś wyspa… Czy to jest tak, że wysyłasz swoich bohaterów tam, gdzie byłaś (no nie: na Athos przecież chyba nie byłaś, no ale to, powiedzmy, miejsce szczególne), czy też na tyle dużo czytasz o tej Grecji, że z tych tylko źródeł czerpiesz wiedzę dla późniejszych swoich opisów. Pytam, bo dla mnie tej Grecji w Twoich powieściach jest wiele i tak naprawdę dzięki czemuś, co nie jest przecież dokumentem a jest powieścią, można ten kraj sobie również przybliżyć.

Bożena Gałczyńska-Szurek: Mieszkałam w Grecji, a z powodu fascynacji również mojego męża tą historyczną krainą, od lat po niej podróżuję. Moi przyjaciele Grecy żartują, że w niektórych rejonach Hellady orientuję się lepiej niż oni. Przedstawiam w powieściach miejsca, które mnie w oczarowały, a wysyłam swoich bohaterów, pomijając rzecz jasna Athos, wyłącznie tam, gdzie sama byłam :-) Na moim profilu fb niekiedy prezentuję, jako ciekawostkę, swoje zdjęcia z opisywanych terenów. Oczywiście dużo czytam na temat Grecji, a treść powieści dodatkowo konsultuję z mieszkającymi w niej przyjaciółmi.................

Całość wywiadu w linku:

piątek, 1 września 2017

Wrześniowe przemyślenia

Kolejna rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Smutna okoliczność do upamiętnienia i piękna piosenka o chłopcach z tamtych lat….Muzyczna pocztówka z czasów wojny:)





piątek, 21 lipca 2017

Nastrojowo i wierszowo

 Przemijanie

Nie wiem, jaki był świat, gdy mnie niebyło.
Jestem, trwam, cieszę sie, zamartwiam, różnie bywa...
Nie umiem sobie wyobrazić, jaki będzie świat, gdy mnie już nie będzie.
Gdy zaczynam o tym myślec, cierpienie doczensne znika, staje się malutkie i niestotne.

Nie myślę więc o tym........uciekam.




piątek, 7 lipca 2017

"Cierpkie winogrona" nagrodzone:)

W plebiscycie  Najlepsza książka na lato,  ogłoszonym przez portal literacki Granice pl., moja powieść Cierpkie winogrona otrzymała nagrodę Jury w kategorii romans.





Fragmenty recenzji z portalu Granice.pl

Tragiczna śmierć, intryga i burzliwy romans w pięknej greckiej scenerii - to główne elementy składające się na najnowszą powieść Bożeny Gałczyńskiej-Szurek Cierpkie winogrona.

Po śmierci męża Paulina wraz z teściową, Zofią, udaje się do prawnika w celu odczytania testamentu. Kiedy okazuje się, że większość majątku Janek, zmarły mąż Pauliny, przepisał nieznanemu kobietom spadkobiercy – Krzysztofowi Vanizelosowi – panie są zdruzgotane. Firma, dom i pieniądze mają zniknąć bezpowrotnie w kieszeni jakiegoś Greka. Paulina nie godzi się na taki los. Przyzwyczajona do luksusów, przepychu i bogactwa, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i osobiście rozmówić się ze spadkobiercą męża. Chociaż nie liczy na zwrot majątku, pragnie poznać chociaż powody tak zaskakującej woli męża. Wyjazd na jedną z greckich wysp – Korfu – ma przybliżyć kobietę do prawdy. Paulina wraz z towarzyszącą jej w podróży przyjaciółką, Niną, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, w jaką intrygę zostanie wplątana i jak wiele będzie ją ten wyjazd kosztował. Odkryte przed wyjazdem do Grecji stare fotografie wzbudzają w bohaterce jeszcze więcej wątpliwości. Kim są osoby na zdjęciach? Dlaczego Janek tak skrzętnie je ukrywał? Tajemnica zdaje się gonić tajemnicę, a wszyscy proszeni o pomoc ludzie dopytywani o Krzysztofa Vanizelosa nabierają wody w usta.

Cierpkie winogrona to powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem romansowym w tle. Tajemnicza śmierć męża Pauliny, spadek i związane z tym wszystkie komplikacje tworzą fundament powieści i prowadzą czytelnika do zaskakującego finału. Historia burzliwego związku Pauliny i Stawrosa – mężczyzny spotkanego w hotelu – jest poprowadzona zgrabnie, typowo dla tego rodzaju literatury. O miłosnych wzlotach i upadkach bohaterów czytelnik czytał będzie z wypiekami na twarzy, oczekując dalszego rozwoju wypadków........


czwartek, 29 czerwca 2017

Greckie wakacje

Zapachniało latem. Jeszcze niedawno kwitły kasztany i delektowaliśmy się wiosną. Dzisiaj pakujemy wakacyjne bagaże. Życzę wszystkim udanego urlopu, a moim czytelnikom proponuję do posłuchania i …obejrzenia, romantyczną letnią piosenkę. Utwór jest uroczy i w pewnym sensie ma związek z moją najnowszą książką zatytułowaną Cierpkie winogrona.  

Wideoklip nagrano w Grecji i  mam wrażenie, że piosenkarz z tego filmiku mogłby być pierwowzorem bohatera mojej powieści. Klimat teledysku z Christosem Cholidisem jest romantyczny, ale jest też trochę tajemniczy i niepokojący. Podobnie jak książka - w zasadzie obyczajowa, jednak pełna niedomówień i tajemnic:)

Zamieszczam moją ulubioną grecką piosenkę o miłóści. Życzę wszystkim miłych wakacji.




Rozkoszujcie się wakacjami, a na mój blog zapraszam jesienią, gdy znowu zapragniemy nowych wyzwań. 

Wywiad dla dwumiesięcznika literackiego POCISK

SPECJALISTKA OD GRECKICH SENSACJI O tym, czy słoneczna Grecja może być dobrym tłem dla książek o zbrodniach, rozmawiamy z rozkochaną w...