piątek, 10 marca 2017

Mamy kolejną wiosnę

Marzec to mój ulubiony miesiąc. Przychodzi po roztopach, gdy zimą jestem już zmęczona i czuję nadchodzące lato. To czas pięknych świąt: Dnia Kobiet i moich imienin. Znajomi nie znają przeważnie ich daty, a bliscy darują mi trzynastego marca ulubione tulipany.  Moje ukochane „wyrośnięte kaczeńce”, urocze zwiastuny kolejnej wiosny nie pachną, nie są zbyt popularne i nie są też zbyt trwałe.  Z drugiej strony, co w życiu jest trwałe?



niedziela, 26 lutego 2017

Muzyka w moich książkach.


W moich publikacjach literackich często  pojawia się element muzyczny. Czasem są to miejsca, jak na przykład Szkoła Muzyczna w Zamościu, gdzie toczy się częściowo akcja powieści Wieczność bez ciebie, ale zdarzają się też bezpośrednie nawiązania do różnych kompozycji , szczególnie do piosenek. Bywają cytowane, niekiedy czynię z nich motto  Tak jest w mojej najnowszej książce zatytułowanej Cierpkie winogrona. Teks piosenki Anny German  odgrywa w powieści  ważną rolę.




niedziela, 12 lutego 2017

Kolejne Walentynki

Zbliża się kolejne walentynkowe święto miłości. Jak każdego roku wspominam o tym,  bo dla mnie czternasty luty  to szczególna data - dzień moich urodzin. Chcielibyście pewnie wiedzieć, czy w tym fakcie jest  coś szczególnego? Dla mnie jest. Dostaję podwójny prezent i z mojego punktu widzenia, to jest fajne.  W pewien sposób rekompensuje mi , choć  częściowo,  przykrą dla każdej kobiety  refleksję, że kolejne urodziny to kolejny rok, w którym nieubłaganie przybywa lat. Innym też przybywa, ale w mniej spektakularnych okolicznościach. I w zasadzie to jest pocieszające.

Poniżej szacowna jubilatka na wakacyjnie. Jakoś z zimą mi na zdjęciach nie do twarzy:)





poniedziałek, 30 stycznia 2017

Za co kocham zimę


Zimę kocham za przyozdobione śnieżnym puchem krajobrazy. Za szadź, która  nadaj wszystkiemu wokoło bajeczny niepowtarzalny klimat. Za śnieg, gdy spadnie wielkimi płatami i okryje wszystko wokoło błyszczącą w świetle latarni pierzyną. Za malunki mrozu na zmarzniętych szybach.
A, że nie jeżdżę na nartach, a tym bardziej na łyżwach, kocham zimę na swój niedoskonały sposób. Podziwiam ją chętnie z okna mojego salonu, w którym jest bardzo ciepło, gdy siedzę przy rozświetlonej kolorowymi lampkami choince :) Trochę wstyd się przyznać.   




poniedziałek, 23 stycznia 2017

Dopadła mnie zamojska Leśmianomania:)





















W malinowym chruśniaku, przed ciekawym wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długi godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty

Duszno było od malin, któreś, szepcąc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Maliny przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I powtarza się tylko dla swojej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Twoje usta dotknęły spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy wciąż trwał dookoła.

                          ****************

                                                         Bolesław Leśmian -W malinowym chruśniaku


sobota, 31 grudnia 2016

Pożegnanie starego roku


To miłe, że stary rok żegnamy w zimowej aurze. Jest śnieżnie i mroźnie. Zamojszczyznę pokrywa biały puch, świeci zimowe jaskrawe słońce. Z oddali dobiega odgłos fajerwerków wystrzeliwanych na cześć Nowego Roku. Muszę przyznać, że stary żegnam bez żalu . Nie będę go dobrze wspominać. To czas niepokojących przemian na świecie i osobistych bolesnych strat. Podobno nadchodzący rok 2017, rok koguta, zwiastuje szczęście. Jestem "chińskim" kogutem. Cokolwiek to dla mnie oznacza, ciszę się, że przestępny 2016 rok wreszcie odchodzi. 







wtorek, 27 grudnia 2016

Zimowa Rabka

Tuż po Świętach wybrałam się z rodziną na wycieczkę do Rabki. Darzę to miejsce szczególnym sentymentem. Przez całe lata spędzałam wakacje z rodzicami właśnie w Rabce. Wszystkie cherlawe dzieci z Krakowa ratowały swoje podupadające zdrowie pobytami wypoczynkowymi w popularnym pobliskim kurorcie.
Miejscowość wypiękniała wprawdzie, ale osobiście odradzam podróże turystyczne w tamte strony! Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, gdzie można teraz wypocząć w okolicach Gorców. Wszędzie, gdzie dotarliśmy, ścigał nas ohydny duszący smog.

Miejscowe hotele podobno pobierają opłaty uzdrowiskowe To wkurza(: