niedziela, 28 czerwca 2020

Wakacyjnie

Mimo wszechobecnej pandemii życzę wszystkim udanych beztroskich wakacji, na ile to możliwe z zachowaniem ostrożności. Pisarze też miewają urlopy, dlatego żegnam Was do jesieni. Powrócimy do blogowania, gdy zrobi się trochę chłodniej. Mam nadzieję, że w lepszej i "zdrowszej" rzeczywistości. Jak zwykle przygotowałam dla Was wakacyjny muzyczny motyw przewodni. Zapewne znacie powiedzenie, że ......." życie bez muzyki byłoby błędem"? Moje życie bez muzyki byłoby błędem z całą pewnością :) 



niedziela, 14 czerwca 2020

Urlop w domu

Zbliżają się wakacje. Będą pandemiczne tak jak wszystko, co nas otacza. Potrafię sobie wiele wyobrazić. Kwarantannę, zdalne nauczanie – pandemicznych wakacji nie. Granice mają być wkrótce otwarte choć pandemia, mimo zapewnień, które słyszymy w telewizji, wciąż szaleje. Chorych nie ubywa przynajmniej w Polsce. Nad pięknym rodzimym morzem zapowiadają się tłoki i niewyobrażalnie wysokie ceny. Dobrze, że chociaż turystyka  odbije w ten sposób od finansowego dna, w którym się znalazła. Jeśli mam stracić fortunę, kąpać się w brudnym morzu i obawiać Covida zaczajonego  jak „Pszczółka Maja”, nie wiadmo gdzie  – zostaję w domu. Niewidzialny wróg czyha  wszędzie, ale w moim ogrodzie przynajmniej nie jest tłoczno. Mąż popracuje nad roślinami. Ja może wreszcie spokojnie coś napiszę. Roztocze jest urocze, wybierzemy się do lasu, do pięknego miejskiego parku. Całe wakacje w domu? 😊 To dopiero eksperyment! O efektach napis jesienią. Pozdrawiam wszystkich. Trzymajcie się. I najlepiej z daleka wzajemnie od siebie.

wtorek, 12 maja 2020

Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek

Trudno wyrazić, co się czuje, patrząc na walkę z pandemią. Jeszcze trudniej się odnaleźć w chaosie, który spowodowała, a załączony do tekstu  romantyczny obrazek przygotowanej do pracy pielęgniarki, jest bardzo mylący. Cisza i pustki panujące na ulicach miast przez ostanie dwa miesiące kojarzyły się raczej z Apokalipsą. Aż strach pomyśleć, że  utrzymuje to wszystko w ryzach niewielka grupa ludzi pracujących w służbie zdrowia. I jeszcze nigdy to sformułowanie nie brzmiało tak dosłownie. Medycy są osamotnieni, zmęczeni i zapewne boją się o siebie i swoje rodziny znacznie bardziej, niż inni. Jednak, gdy my ukrywamy się za ogrodzeniami naszych posesji, oni codziennie ryzykują zdrowie w walce z niewidzialnym wrogiem. Niestety wmawia się im, i niestety nader często z sali sejmowej, że muszą być dyspozycyjni ponad siły. Ano muszą i dlatego w dniu święta pielęgniarek dziękuję całej tej grupie zawodowej. Cóż  więcej może napisać w zaistniałej sytuacji mimowolny obserwator życia politycznego toczącego się obecnie w Polsce na żenującym poziomie? Kochani medycy trzymajcie się. Widzimy, podziwiamy, doceniamy. 



środa, 6 maja 2020

Wspomnieniowo

Pandemia szaleje, a mnie dopadły wspomnienia. Znalazłam zdjęcie swojej pierwszej książki i nic dziwnego, skoro porządkuję z nudów wszystkie szuflady i zakamarki w domu. Ech! Łza się w oku kręci. Trzy miesiące procesu wydawniczego, w tym trzy tygodnie redakcji,  i całkowita zmiana w życiu. Tak to się zaczęło. 
        Pierwszą, najważniejszą recenzję, wystawiła tej powieści znawczyni literatury Zofia Zarębianka, dlatego mimo upływu lat traktuję jej opinię z wielkim pietyzmem. Dowiedziałam się, że jest dobrze, że stosuję interesujące  przełamania gatunkowe - zaczęłam pisać. Miło popatrzeć na okładkę swojego debiutu. 



sobota, 25 kwietnia 2020

Hiszpanka- straszne wspomnienie i przestroga pokoleniowa

Znalazłam dzisiaj w internecie zdjęcia z ostatniej znanej światu wielkiej pandemii. Grypa Hiszpanka w 1918 roku zabiła miliony osób na całym świecie. Powracała dwukrotnie. Najgorszy, morderczy, był drugi rzut choroby. Dopiero przy drugim ataku ujawniła całe swoje okrucieństwo. Zabijała inaczej niż obecny wirus. Odchodzili ludzie piękni młodzi i z założenia zdrowi. Osoby dojrzałe  i starsze, jako mniej zagrożone,  opiekowały się wtedy umierającymi w sile wieku. Wirus pochodzący od małp najagresywniej atakował osoby ze zdrowym silnym układem odpornościowym. Tam się namnażał.  Teraz jest inaczej, zupełnie odwrotnie, dlatego pomagajmy starszym i schorowanym. To jest nasz pokoleniowy dług. Poza tym nie wiemy, co się jeszcze wydarzy. Ulice z czasów grasującej Hiszpanki do złudzenia przypominają obecne realia. Aż trudno uwierzyć, że życie pisze tak powtarzalne scenariusze.



piątek, 10 kwietnia 2020

Ogród powstanie pomimo zarazy:)


Z przyjemniejszych rzeczy- zakładamy ogród. Choć pogoda komplikuje prace, bo jest kapryśna nieprzewidywalna i szalona, powoli ogarniamy problem. Nie my oczywiście, a nasz znawca tematu, Piotr. Ja osobiście nie odróżniam marchewki od pietruszki, chyba, że na talerzu.  Oprócz nasadzeń, ogrodnik obiecał wypędzić z naszej działki kreta, który uprzykrza nam życie. Na kilkadziesiąt zbudowanych solidnie kopczyków nałożono siatkę. Zdziwi się nasz mały przyjaciel, oj zdziwi . I wybaczcie, nie powiem, że będziemy za nim tęsknić. To prawda, że był tu przed nami, ale przyszedł czas na zmiany. Niech wraca na rolnicze pola. Generalnie uwielbiam zwierzaki. Może dlatego wczoraj nad ranem odwiedziła mój ogród sarenka:)


poniedziałek, 30 marca 2020

Pandemia i co dalej


Jest nieciekawie. Powoli zamiera życie w całym kraju. Ulice opustoszały. W telewizji widoki jak z filmów grozy. Karetki pogotowia z obsługą kombinezonach i w maskach na twarzy, w plastikowych przyłbicach. Wszyscy siedzą w internecie i wspierają, ównie mentalnie, przeciążoną służbę zdrowia. Medycy, na pierwszej linii obrony przed tym cholerstwem, są najbardziej zagrożeni. Jeśli ktoś sobie myślał, że być lekarzem jest  fajnie, a przede wszystkim opłacalnie, to się mylił.  Przysięga Hipokratesa nie jest czczym sloganem. Widać, że  niesie z sobą poważne konsekwencje.