środa, 14 lutego 2018

Walentynka dla…. Walentynki



W dniu Św. Walentego obchodzę urodziny. Nic dziwnego, że lubię walentynki. Tegoroczne zapowiadały się kiepsko, jednak około godz. 16.00 dostarczono mi piękny i zupełnie nieoczekiwany prezent, ogromny bukiet ulubionych żółtych tulipanów. Pojawiły się na moim biurku w  klasie wiolonczeli na przekór wszystkim przeciwnościom losu. Okazało się, że dzień Św. Walentego, szczególnie gdy jest też dniem urodzin, musi się skończyć miłą niespodzianką:) I jak tu nie lubić walentynek?





sobota, 13 stycznia 2018

Trio z Roztocza

Monika Rebizant-Siwiłło, Anna Rychter i Bożena Gałczyńska –Szurek. Trio z Roztocza to MY. Mogłabym dużo pisać w tym temacie, ale oczywiście najlepiej poznać pisarki poprzez czytanie ich książek, do czego serdecznie zapraszamJ



piątek, 5 stycznia 2018

ŻYCZENIA NOWOROCZNE:)

Muzyczne życzenia noworoczne dla Sławomira Janka S..J

Marzeń, o które warto walczyć! 
Radości, którymi warto się dzielić! 
Przyjaciół z którymi warto być! 
Miłości, bez której nie da się żyć!


Z całego serca życzę Ci....





niedziela, 17 grudnia 2017

Wywiady, wywiady....

Całkiem niedawno udzieliłam wywiadu, tym razem znanej blogerce Wiolettcie Umeckiej. Rozmawiałyśmy na jej blogu o nazwie Subiektywnie o książkach. Padły nietypowe i bardzo interesujące pytania, które mnie zaskoczyły. Opowiadałm o swoim życiu, poglądach i oczywiście o Grecji:)

Zapraszam, przekonajcie się sami jak wyglądała ta rozmowa. Już sam tytuł wywiadu był intrygujący.


"NIGDZIE NIE BIESIADUJE SIĘ TAK PRZYJEMNIE JAK W GRECJI W TOWARZYSTWIE UWIELBIAJĄCYCH POLEMIZOWAĆ POTOMKÓW HOMERA" - WYWIAD Z BOŻENĄ GAŁCZYŃSKĄ-SZUREK



Bożena Gałczyńska-Szurek to z wykształcenia wiolonczelistka, która pracuje w Państwowej Szkole Muzycznej w Zamościu. Oprócz muzyki, autorka pasjonuje się hellenistyką, uczy nowożytnej greki, i jest także przewodnikiem turystycznym. Od dwudziestu lat mieszka w Zamościu. Autorka zadebiutowała w 2010 r. powieścią pt. "Tajemnice greckiej Madonny".

Wioleta Sadowska: Jak to się stało, że wiolonczelistka z wykształcenia, zaczęła pisać powieści?


Bożena Gałczyńska-Szurek: Pisarze uprawiają przeróżne zawody. Żartobliwym przykładem niech będzie Władysław Stanisław Reymont. Uczył się rzemiosła krawieckiego, zajmował amatorsko aktorstwem, a zanim został pisarzem, był pracownikiem Kolei Warszawsko - Wiedeńskiej. W tym kontekście zawód początkującej pisarki, artysta muzyk, nie dziwi. A tak poważnie, swoje skłonności do literatury wyniosłam z domu, w którym nikt wprawdzie nie pisał, ale wszyscy namiętnie czytali. Skrzyżowanie mojej drogi zawodowej z pisarstwem nikogo w moim otoczeniu nie zaskoczyło, bo zawsze wykazywałam duże zainteresowanie literaturą. Wystarczył tylko impuls, by zarzutowało to na moje życie. Była nim śmierć Marka Grechuty i krótkie artykuły o piosenkarzu, które wtedy opublikowałam


Więcej........

poniedziałek, 27 listopada 2017

Listopadowo wierszowo

Krótko o życiu i szczęściu

Wieczorem, gdy zasypiam,
na szczęście zapominam.
Nocą, gdy śnię, na szczęście nie pamiętam.
Ranek przynosi nowe nadzieje…….na szczęście.



środa, 1 listopada 2017

Listopadowe Święto

Pierwszy listopada przywołuje dużo wspomnień i budzi wiele różnych, niekiedy dziwnych refleksji choćby o  grobach i grobowcach. Pomniki kojarzą się nam z czczeniem osób wybitnych, niekiedy upamiętniają wydarzenia ważne dla ogółu ludzkości. Nagrobne pomniki generalnie kojarzą się źle, bo ze śmiercią.

Są jednak wśród nich piękne wyjątki. Do takich zaliczam artystycznie wykonane rzeźby na grobowcach upamiętniające ukochanych, a niekiedy wybitnych ludzi, którzy odeszli. W listopadzie moje myśli biegną do miejsc spoczynku najbliższych i na dwie, z wielu powodów szczególne   dla Polaków,  zabytkowe nekropolie we Lwowie i Wilnie,  nazywane często parkiem wiecznego snu. Czy bez powodu?



sobota, 28 października 2017

Wywiad dla dwumiesięcznika literackiego POCISK


SPECJALISTKA OD GRECKICH SENSACJI

O tym, czy słoneczna Grecja może być dobrym tłem dla książek o zbrodniach, rozmawiamy z rozkochaną w ojczyźnie filozofów Bożeną Gałczyńską-Szurek.

Akcja wielu z Pani książek dzieje się w Grecji. Skąd wzięła się Pani miłość akurat do tego kraju?

Myślę, że wielu pisarzy przedstawia w książkach miejsca, które w ich życiu odegrały istotną rolą, a dla mnie jednym z takich miejsc jest Grecja. Spędziłam tam kilka lat życia, gdy byłam młoda. Uległam czarowi Hellady  i jeśli zważyć, że krainę Homera liczącą około 10 milionów mieszkańców odwiedza rokrocznie ponad 10 milionów turystów, to wydaje się, że nie jestem w tej fascynacji ani odosobniona, ani nawet zbyt oryginalna. Poznałam zwyczaje Greków, zafascynowała mnie historia współczesna ich ojczyzny mało znana Europejczykom. Na Peloponezie mam cudownych przyjaciół, do których lubię wracać i mówię po nowogrecku. To wszystko wiąże mnie emocjonalnie z tym słonecznym krajem.

Na folderach biur podróży Grecja jawi się jako oaza spokoju, raj na Ziemi. Czy to dobre miejsce na osadzenie w nim fabuły kryminału?

Nie ma recepty na dobre miejsce akcji książki, a odpowiedź na Pani pytanie jest szczególnie trudna w odniesieniu do Grecji. Na pewno olśniewająca położeniem geograficznym i wspaniałymi widokami zasłużyła na miano idealnego miejsca do wypoczynku. Można też, do pewnego stopnia, uznać ją za raj i oazę spokoju, głównie za sprawą filozofii codziennego życia Greków, którzy cenią sobie niespieszność i ciszę, a pośpiech życia Europejczyków uważają za przejaw zbiorowego szaleństwa. Mnie, pisarkę, ta historyczna kraina zainteresowała jako tygiel kulturowy. Migracja ludności z Afryki  i Azji w głąb naszego kontynentu, bowiem, która  odbywa się przez Grecję nie od dzisiaj, odcisnęła na niej swoje piętno. Dodatkowo zaskakiwanie czytelnika przywykłego do sztampowych wyobrażeń o tym kraju, niepokojenie go umiejscowieniem  sensacyjnych zdarzeń w miejscach, gdzie się ich nie spodziewa, z pisarskiego punktu widzenia nie jest złe.

Jak łączy Pani dość wymagający zawód muzyka z pisaniem książek? W jakich warunkach najlepiej się Pani pisze?

Od wielu lat pracuję przede wszystkim jako pedagog w szkole muzycznej. Moje obowiązki zawodowe nie kolidują w dużym stopniu z dodatkowymi zajęciami, choć mam ich sporo. Moment w którym przyjdzie tzw. natchnienie  trudno przewidzieć, ale to właśnie pojawienie się nowego pomysłu literackiego jest  chwilą, w której pisanie sprawia mi najwięcej radości.  Nie warunki, nie otoczenie,  a stan ducha wpływa na jakość mojego pisarskiego samopoczucia.

Innym tłem dla Pani powieści stał się Zamość, w którym mieszka i pracuje Pani od lat. Czy to miasto też ma swoją ciemną stronę?

 Zamość przez swoją dumną historyczną przeszłość, oraz niezwykłą urodę, powoduje głównie zachwyt  i przyjemne skojarzenia. Wydaje się być nie tylko z nazwy ideałem. Oczywiście, jak wiele innych miast, posiada ciemną stronę, co z punktu widzenia pisarza ma nawet swoje zalety. Stale taki sam, idealny wizerunek  hetmańskiego grodu, w kolejnych powieściach byłby banalny.  Obiecuję, że wkrótce przestawię czytelnikom oblicze Perły Renesansu diametralnie różne od prezentowanego w  idyllicznej powieści "Wieczność bez ciebie".

Skąd czerpie Pani inspiracje do swoich powieści?

Inspiracje czerpię, jak większość pisarzy, z otaczającego mnie świata. W moim przypadku to nie jest trudne. Mam sporo zainteresowań, dużo podróżuję. Moje życie zawsze było pełne zaskakujących, przyjemnych ale i tragicznych zdarzeń. Było i jest ciekawe. Twórcze pomysły  pozyskuję więc dość łatwo.

O czym będzie kolejna książka?

Nie lubię uprzedzać faktów. Jestem przesądna i dlatego o swojej kolejnej książce, o której wspominałam już w naszej rozmowie, powiem jeszcze tylko tyle, że  opisuje tragiczne dzieje pewnej rodziny uwikłanej przez los w działania wojenne, które miały miejsce na Zamojszczyźnie podczas drugiej wojny światowej. Niewyobrażalne okrucieństwo, które dotknęło tu miejscową ludność z rąk hitlerowców, to jedna z najczarniejszych kart historii Polski, nie tylko tego miasta.


Oryginał artykułu ukazał się w dwumiesięczniku literackim 
POCISK NR7/8 (LIPIEC-SIERPIEŃ) 2017


Walentynka dla…. Walentynki

W dniu Św. Walentego obchodzę urodziny. Nic dziwnego, że lubię walentynki. Tegoroczne zapowiadały się kiepsko, jednak około godz. 16.00...