wtorek, 29 listopada 2016

Andrzejki 2016

Lubię Andrzejkowe wróżby. Uwielbiam zagadki, przepowiednie i wszelkie niespodzianki. Pewnie nie jestem w tym odosobniona. Niby nic nie łączy wymienionych pojęć, a jednak "nakręcają" skutecznie ludzką wyobraźnię od wieków. Nie ma przy tym znaczenia, czy niespodzianka jest duża, czy rozwiązanie tajemnicy nas nie rozczaruje, albo, czy przepowiednia się spełni. Tę ostatnią jesteśmy skłonni po wizycie u jasnowidza sami zinterpretować tak, by ją nagiąć do rzeczywistości. Ja zawsze tak robię:)


piątek, 11 listopada 2016

Najpiękniejsze ze Świąt

11 listopada to piękna data. Niestety, po okresie transformacji ustrojowej, ten dzień kojarzę głównie z ulicznymi burdami, opisywanymi z upodobaniem przez media. Poszukują  one, bowiem, sensacji nawet tam, gdzie przyzwoitość i zdrowy rozsądek sugerują propagowanie wartości patriotycznych. A, że taki cel, by za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, jest też celem wielu polityków, obserwowaliśmy  rokrocznie 11 XI  całą plejadę osobistości świata politycznego dyskutujących z zapałem na ten temat niewłaściwych zachowań  naszych rodaków podczas obchodów Dnia Niepodległości. 

W tym roku burd i awantur nie było, jednak na taki scenariusza obchodów  listopadowego Święta media nie przygotowały ciekawej oferty programowej. W świecie dziennikarskim zapanowała chwilowa konsternacja, ale ostatecznie w studiach telewizyjnych znowu zagościli posłowie, by zbijać swój kapitał polityczny na przekonywaniu kto ma rację, "obiektywie rzecz biorąc":):):)

Obawiam się, że młodzież wyrabia sobie mylne wyobrażenie na temat istoty tego Święta i utrwala przekonanie, że potrafimy się kłócić na każdy temat.

Nie sprzyjam żadnej z opcji. Żadnej ze skłóconych stron nie przyznaję racji. Jestem pewna, że inaczej powinniśmy świętować Dzień Niepodległości. Że marnujemy rzadką  możliwość, by się wspólnie cieszyć. Wykorzystać to, co nas łączy- dzień w którym Polska odzyskała niepodległość.



sobota, 29 października 2016

Jeszcze o jesieni

Czy ktoś się oprze takiej wizji jesieni? Jedynej w swoim rodzaju i wyśpiewanej tym jedynym niezapomnianym głosem.......



niedziela, 23 października 2016

Historie (nie) zmyślone

Tę serię otwiera na moim blogu posąg Hermesa dłuta greckiego rzeźbiarza Praksytelesa. Dzieło wybitnego twórcy przetrwało wieki mimo niechęci do posągu samego autora. Hermes zachwyca dzisiaj wielbicieli kultury antycznej w muzeum Archeologicznym w starożytnej Olimpii, choć sam Praksyteles uważał rzeźbę za słabą i nieudaną. By zamanifestować swój zły stosunek do niej, umieścił posąg w pracowni ustawiony twarzą w kierunku ściany, w ciemnym kącie, tyłem do potencjalnych klientów. Przymocował go też prętem z brązu do sąsiednich ścian tak, by nikt nie mógł zajrzeć Hermesowi w twarz (stąd w ujęciu od tyłu widniejąca w plecach posągu dziura!:) Artysta bezlitośnie skazał rzeźbę na zniszczenie, ale przeznaczenie chciało inaczej. 
Po niespodziewanym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Ateny, całkowitemu zniszczeniu uległa większość dzieł mistrza i zginął on sam. Podle potraktowany Hermes odpadł wprawdzie od ściany, ale niewiele uszkodzony przetrwał do dzisiaj. Cieszy oczy potomnych i reprezentuje styl Praksytelesa niezależnie od odczuć samego mistrza.




  

sobota, 24 września 2016

A' propos jesieni

Niedawno marudziłam, że pory roku się zacierają, że lato trwa i trwa. Dzisiaj od rana pada. Nie wiem, jak jest gdzie indziej, ale na Zamojszczyźnie leje jak z cebra. Znowu jest powód, by ponarzekać:) Niedawno okazywaliśmy niezadowolenie z powodu nieustających upałów, dzisiaj wzdychamy ciężko spoglądając w niebo.- Co za pogoda?!- denerwujemy się. 
Jedno, co w Polsce jest pewne i niezmienne, to marudzenie. Jesteśmy mistrzami w wynajdowaniu sobie powodów do niezadowolenia, choć podobno w rankingach europejskich uchodzimy za jeden z narodów najbardziej zadowolonych z życia? Sprzeczność? Dlaczego? Może tylko kolejny dowód na to, że pozory mylą?




A, na Zamojszczyźnie, najpiękniejsza są zamglone wrześniowe poranki. To, à propos  jesieni.

niedziela, 18 września 2016

Wiosna, lato, jesień..


Ostatnio pory roku  coraz mniej się od siebie różnią. Choćby lato- powinno się już kończyć, a trwa dalej. Moja sąsiadka pani Marysia utrzymuje, że dawniej wszystko było lepsze i solidniejsze - pogoda też. Nie sięgam pamięcią tak daleko wstecz, jak ona, ale wierzę jej. Ma 84 lata więc pewnie wie, co mówi. Lubię słuchać jej opowiastek, a niektóre jej pomysły na bolączki domowe uważam za bezcenne. Choćby fioletowa, pięknie pachnąca lawenda przeciw molom. Nie wiem, co się w niej molom nie podoba, ale rzeczywiście jej nie lubią. 

A nalewki pani Marysi? Te dopiero są fenomenalne. Muszę przyznać, że niejednej próbowałam. Głogowa od serca, cytrynowa z miodem od przeziębień, orzechowa na żołądek, a bursztynowa , ta ma pomagać na wszystko. 

Domowe sposoby mojej wiekowej sąsiadki na rozwiązywanie różnych problemów nawet jeśli wydają się naiwne, skutkują:) 





A w ogóle, to witam po wakacjach.

czwartek, 23 czerwca 2016

Jest już lato

Temperatury mamy tropikalne, kolejne wakacje zapowiadają się znakomicie. Niebawem tłumy turystów wyruszą , żeby sprawdzić, czy tam, gdzie ich nie ma, przypadkiem nie jest lepiej, ciekawiej, albo chociaż cieplej:)?


 Ostatnio na niskie temperatury i brak słońca latem nie możemy narzekać też w Polsce. To dobra okoliczność.

Generalnie, pod koniec czerwca i przy słonecznej aurze, pociąga nas perspektywa wakacyjnej przygody o różnych obliczach, nieco rzadziej opanowuje letnie rozleniwienie. Każdy z nas wyobraża sobie idealne wakacje trochę inaczej. Wszyscy ,bowiem,  mamy własne wypróbowane sposoby na zabijanie czasu. Kajaki, włóczęga po górach, czy pławienie się w morzu, to wszystko będziemy wspominać w pochmurne jesienne popołudnia.

Życzę udanych wakacji i zapraszam do ponownych odwiedzin mojego bloga jesienią, gdy się nam znowu zechce, tak, jak się teraz nie chce:)..pracować.