sobota, 17 maja 2014

Recenzja powieści Monachos - opinia Moniki Zawiślak






"Zapach i czar Grecji w Monachosie Bożeny Gałczyńskiej-Szurek"


Mnich (gr. monachos) jest już drugą sensacyjną powieścią naszej zamojskiej artystki. Choć z wykształcenia jest muzykiem, nie oparła się próbom dziennikarskim i literackim, które zaowocowały dwiema powieściami: Tajemnice greckiej Madonny i Monachos, inspirowanymi pobytem autorki w Grecji. Pierwsza z nich w 2010 roku została nie tylko dobrze przyjęta przez czytelników, ale również uznana za jeden z najlepszych kryminałów 2010 roku według Ogólnopolskiego Portalu Kryminalnego. Akcja Monachosa dzieje się w Grecji, w rejonie często odwiedzanym przez turystów, który słynie z pięknych plaż i zachwycających widoków. W książce szczegółowo i realistycznie opisane są miejsca istniejące rzeczywistości, dzięki temu Monachos może w pewnym stopniu pełnić rolę przewodnika turystycznego po popularnym półwyspie Chalkidiki. Za sprawą wiarygodnych, dokładnych opisów greckich krajobrazów i przedstawieniom życia małych nadmorskich miasteczek, czytelnik zostaje bardzo dobrze wprowadzony w fabułę. Przed oczami, prawie namacalnie jawi mu się świat pełen słońca, przepełniony zapachem oddychającej greckiej ziemi, narodowych aromatycznych potraw i trunków, ulicznego zgiełku........Świat ludzi o wyraźnych charakterach i południowych temperamentach.
W takiej, dość odległej od naszych zamojskich realiów, scenerii, zarysowuje się postać głównej bohaterki - Klary, Polki, która dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w willi Rosa w malowniczym Vurvuru. Obecnie jako żona Greka miała szczere intencje realizować się jako hellenistyka, ale życie chciało inaczej- uzyskane w Polsce kwalifikacje policyjnego psychologa, znajomość miejscowych realiów i trzech języków, a nade wszystko skłonność od ekstremalnych przeżyć i spotkanie Tasosa ( agenta Interpolu wychowanego i wykształconego w Anglii)- zaważyły na jej losach. Wraz z kompanem dziecięcych zabaw, Aleksym (obecnie szefem policji w Uranopolis), w trójkę stają przed sprawą zabójstwa mnicha na greckim Półwyspie Athos. Młoda, uczuciowa, wrażliwa, ale i pewna siebie Klara nawet nie przypuszcza, że przyszłe wydarzenia wprowadzą chaos w jej prywatne życie. W poszukiwaniu rozwiązania zagadki kryminalnej powraca do miejsc, gdzie odżywają jej wspomnienia, przed oczami pojawiają się obrazy z dzieciństwa i uczucia, które niegdyś nią targały, wychodzą na jaw fakty objęte w rodzinie zmowa milczenia. Przeżycia bohaterki, jej dialog wewnętrzny łączący przeszłość z teraźniejszością i wywołana tym chęć poszukiwania prawdy i odpowiedzi na nękające ją od lat pytania, podsycane są perypetiami związanymi z utrudnieniami w śledztwie. Dodatkowo, zagadkowy wątek wprowadza miejsce zbrodni, tzw. Święta Góra Athos- rzeczywiste terytorium teokratycznego autonomicznego Państwa Mnichów. Zarząd nad tym obszarem sprawują władze kościoła prawosławnego, reprezentowane przez zamieszkujących na miejscu duchownych. Athos oddzielony jest od reszty półwyspu granicą lądową, strzeżoną policyjnie. Wjazd odbywa się jedynie drogą morską, przez przystań promową, pod zauważalnym nadzorem greckich służb specjalnych. Na domiar złego od 1060 roku na terenie półwyspu nie mogą przebywać kobiety (nawet zwierzęta hodowlane są tam tylko płci męskiej), a statki i łodzie, na których pokładzie znajdują się osoby płci żeńskiej, nie mogą zbliżyć się do linii brzegowej na odległość mniejszą niż 500 m – to sprawia, że przeprowadzenie śledztwa staje się dla naszych bohaterów nie lada wyzwaniem, wymagającym od nich wielkiej uwagi, sprytu i inteligencji. Wszystkie sploty wydarzeń bardzo przykuwają uwagę czytelnika co sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko. Konstrukcja fabuły, przebieg akcji i kreacja świata przedstawionego w powieści oscyluje w granicach światowych bestsellerów oraz, zgodnie z życzeniami autorki, autentycznie zaraża miłością do tej słonecznej krainy, którą kiedyś i mnie udało się odwiedzić.



Doktorantka językoznawstwa KUL Monika Zawiślak - Zamojski Kwartalnik Kulturalny- Nr. 3 (116) 2013



Nie lubię listopada

Nie lubię listopada i nikogo tym chyba nie zaskoczę. Jeśli można ten dżdżysty czas jakoś oswoić, to chyba wyłącznie poprzez tkwiące w nas ...