poniedziałek, 23 stycznia 2017

Dopadła mnie zamojska Leśmianomania:)




W malinowym chruśniaku, przed ciekawym wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długi godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty

Duszno było od malin, któreś, szepcąc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Maliny przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I powtarza się tylko dla swojej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Twoje usta dotknęły spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy wciąż trwał dookoła.

                          ****************

     Bolesław Leśmian -W malinowym chruśniaku