sobota, 20 czerwca 2015

Zapachniało latem

Najpierw zakwitły kasztany. Ten fakt jedynie maturzystów zachęcił do przesiadywania nad książkami. W mojej klasie wiolonczeli popsuła się dyscyplina, a teraz jest jeszcze gorzej, bo zapachniało wakacjami. Coraz trudniej nakłonić młodych artystów do mozolnych ćwiczeń. Nawet ja myślami wybiegam daleko poza mury szkoły.
     -Mamy ważny koncert. Trzeba się jeszcze trochę postarać- mówi z powagą mój siedmioletni uczeń.
Przytakuję głową. Mądre dziecko, myślę sobie. Swoją drogą, to ja powinnam mobilizować malca, a nie on mnie. Prostuję się na krześle za biurkiem i zaczynam z uwagą śledzić jak smyczek Hubisia wędruje przed moim nosem w lewo i w prawo. 
Przez uchylone drzwi zagląda do klasy jedna z moich licealistek.
     - Podziwiam panią. Straszny upał, a wy tu z takim uporem trenujecie.
Uśmiecham się i mruczę pod nosem.
      - Z uporem, o tak, z uporem.
Moje spojrzenie mimo woli biegnie w kierunku terenów zielonych z oknem.
     - A czuje pani, jak sianem zapachniało?- Kusi nastolatka.
     - Patrycja, co to za teksty? Zmykaj stąd- wypycham ją za drzwi.

Czuję to siano. Do końca roku szkolnego zostało jeszcze tylko kilka dni.