niedziela, 14 lutego 2016

O tym jak się zostaje Walentynką


Odpowiedź na pytanie jak ja zostałam Walentynką, jest bardzo prosta. Urodziłam się pewnego 14 lutego w mroźną zimową noc. Przyszłam na świat w czasach, gdy Święta Zakochanych nie było i ten dzień był niezwykły przez szereg lat tylko dla mnie, mojej mamy i nielicznych wtajemniczonych. Nikt nie miał pojęcia, że po 2000 roku 14 lutego, dzień św. Walentego zrobi na świecie furorę i za sprawą przypisania mu Święta Zakochanych, stanie się wyjątkowy.
Być Walentynką, to trochę dobrze, a trochę źle. Dobrze, bo nikt nie zapomina o moim święcie i spotyka mnie mnóstwo przemiłych urodzinowych zdarzeń. Źle, bo trudno zachować prywatność i po serdecznych życzeniach w oczach moich przyjaciół pojawia się znak zapytania i słyszę uprzejme, acz dociekliwe indagowanie :
- A, które to święto walentynkowo- urodzinowe, jeśli można wiedzieć?
Na szczęści babcia i mamusia nauczyły mnie rezolutnej reakcji na zapytania ciekawskich. Odpowiedź jest prosta
- kolejneJJJ.